Wśród licznych informacji zawartych w katalogach buhajów oczywiste jest znaczenie cech produkcyjnych, gdyż od nich zależy ilość pieniędzy, jakie hodowca otrzyma za udojone i sprzedane mleko. A co z cechami pokrojowymi i funkcjonalnymi? Dla hodowców na całym świecie ważne stały się ostatnio cechy, na podstawie których można przewidzieć, jak długo krowa pozostanie w stadzie: "długość życia produkcyjnego” czy "długowieczność". Dzięki temu można bowiem określić, jak długo krowa będzie wydajnie produkować, zachowując równocześnie zdrowie i płodność. Tak więc długość przebywania w stadzie jest syntetyczną miarą odporności krowy na różnego typu schorzenia oraz zdolności do wycielenia we właściwym czasie, a więc płodności. Dla hodowców ważna jest tak zwana długowieczność funkcjonalna, a nie absolutna. Jaką bowiem wartość ma buhaj, którego córki mogą dożyć 20 lat, ale dają po parę litrów mleka dziennie. To samo można powiedzieć o buhaju, którego córki są długowieczne, ale nie zacielają się.

Długowieczność funkcjonalna nie może być szacowana wyłącznie bezpośrednio, na podstawie rzeczywistych danych o długości życia córek buhaja. Podstawową przyczyną jest czas. Aby się dowiedzieć, jak długo żyją córki danego buhaja, trzeba by było czekać aż padnie ostatnia z nich. Ocena buhaja po kilkunastu latach od rozpoczęcia jego testowania miałaby już tylko wartość historyczną. W przypadku długowieczności (i wielu innych cech funkcjonalnych) bezpośredni pomiar trzeba nierzadko uzupełnić wnioskowaniem na podstawie innych cech, łatwych do pomiaru i możliwych do oceny już u krów młodych (najlepiej pierwiastek).

Przykładem mogą być cechy pokroju. Taka cecha, jak ustawienie nóg tylnych, widzianych z boku, interesowałaby wyłącznie wąskie grono hodowców uczestniczących w wystawach, gdyby nie to, że źle ustawione nogi sprzyjają kulawiznom, a te są często przyczyną brakowania krów. Podobnie jest z cechą więzadło środkowe wymienia, która nie budziłoby zainteresowania nikogo poza specjalistami od anatomii, gdyby nie to, że słabe więzadło sprzyja uszkodzeniom wymienia i utrudnia dój. Zwiększa to prawdopodobieństwo wystąpienia zapalenia wymienia i brakowania krowy.

Problem polega też na tym, że cech pokrojowych jest wiele i są one przedstawiane na diagramach w postaci standaryzowanych wartości. Do tego dochodzą jeszcze informacje o wartości hodowlanej buhaja dla cech funkcjonalnych. Jak więc na podstawie tak wielu wartości określić jedną cechę długowieczności? Drogę przetarli już hodowcy holenderscy: włączyli te cechy do indeksu określającego wartość hodowlaną buhaja dla długowieczności. Indeks taki (w Holandii nazywany “DU”) łączy informacje o rzeczywistej długowieczności córek (informacja taka istnieje dla “starych” buhajów, a więc można ją wykorzystać przy ocenie ich synów czy wnuków) z informacjami o cechach pokrojowych mających wpływ na brakowanie krów (a więc na długość ich życia), czasem także z odpornością na mastitis i innymi cechami funkcjonalnymi. Podobne indeksy istnieją w wielu krajach, w Polsce, niestety, dopiero się o tym dyskutuje.

Dzięki indeksowi hodowca otrzymuje sumaryczną informację w pigułce o wartości hodowlanej buhaja dla długowieczności jego córek, zebraną na podstawie wielu pośrednich wskazówek. W absolutnej większości wypadków przewidywanie to jest zrobione lepiej niż ktokolwiek z nas mógłby to zrobić na oko. Tak więc, skoro w przypadku buhajów holenderskich dysponujemy oszacowaniami długowieczności, dokonanymi z wykorzystaniem różnych źródeł informacji, to nie ma potrzeby “dodatkowego” uwzględniania którejś z cech pokrojowych.Ale teoria sobie, a praktyka sobie. Hodowcy holenderscy, mający do dyspozycji indeks DPS, “na wszelki wypadek” zwracają dodatkowo uwagę na budowę wymienia, nóg i ocenę ogólną, choć cechy te są już uwzględnione przy szacowaniu indeksu odzwierciedlającego długowieczność funkcjonalną (DU), który wchodzi w skład indeksu DPS. Pozwolę sobie być zdania, że nic hodowcy po krowie, która ma piękne wymię i nogi, jeśli jej kariera w stadzie będzie krótka. Jeżeli więc cechy pokrojowe są już wliczone do indeksu DU, lepiej większą wagę przywiązywać do wartości tego właśnie indeksu niż do wartości hodowlanej rozpłodnika dla poszczególnych cech pokrojowych.

Zilustrować to może przykład dwóch znanych buhajów: Grandpriksa i Benneta. Grandprix ma wartość hodowlaną dla cechy "ocena ogólna wymienia", przewyższającą średnią o 3,25 odchylenia standardowego. Bennet natomiast sytuuje się dokładnie w środku diagramu: jego wartość hodowlana dla tej cechy jest równa 100. Jeśli obu tych buhajów użyje się w stadzie, kojarząc je z przeciętnymi krowami, to z pewnością córki Grandpriksa będą miały wyżej ocenione wymiona niż córki Benneta. Równocześnie Bennet ma znacznie wyższą wartość indeksu zbiorczej wartości hodowlanej (DPS = 305) niż Grandprix (DPS = 171). Jeżeli zatem porównać te dwa buhaje, przy założeniu, że cechy pokrojowe interesują hodowcę o tyle, o ile wiążą się z cechami funkcjonalnymi, szczególnie zdrowiem i płodnością, a w rezultacie z długością życia produkcyjnego, to czy piękne wymiona córek Grandpriksa wpływają na zdrowotność wymienia lub długowieczność jego córek?

Aby odpowiedzieć na tak postawione pytanie, trzeba zajrzeć do katalogów, gdzie znajdują się informacje o wartości hodowlanej tych dwóch buhajów. Indeks zbiorczej wartości hodowlanej DPS (genetyczne odchylenie standardowe dla tej cechy wynosi 176): Bennet - 395, Grandprix - 104. Indeks długowieczności funkcjonalnej DU (genetyczne odchylenie standardowe - 4,5): Bennet - 108, Grandprix - 107. Indeks cech produkcyjnych INET (genetyczne odchylenie standardowe - 148): Bennet - 305, Grandprix - 104. Białko w kilogramach (genetyczne odchylenie standardowe - 14,6): Bennet - 58, Grandprix - 17. Zawartość białka w mleku: Bennet - +0,12, Grandprix - +0,03. Indeks zdrowotności wymienia (genetyczne odchylenie standardowe - 4,5): Bennet - 101, Grandprix - 102.

Teraz można spojrzeć na wybór obydwu buhajów oczami producenta mleka. Wiadomo, że Grandprix zapewnia piękniejsze wymię. Nie widać jednak, aby w znacznym stopniu przekładało się to na długość życia produkcyjnego jego córek lub zdrowotność ich wymion – w obu tych cechach konkurenci idą łeb w łeb. Bennet daje wyższą produkcję mleka i wyższą zawartość białka w tym mleku, a w rezultacie wyższe dochody z produkcji mleka (INET). Skoro zaś jego córki zapewniają więcej pieniędzy za laktację i w stadzie pozostają co najmniej równie długo, jak córki konkurenta (wartość hodowlana obu buhajów dla cechy długowieczności - DU - jest zbliżona), to córki Benneta zarabiają w ciągu życia więcej pieniędzy dla swojego właściciela.

Indeks DPS jest wyrażony w euro i pokazuje wartość buhaja mierzoną dochodem, jaki może być uzyskany od jego córki w czasie jej użytkowania w stadzie. Według tego indeksu Bennet jest lepszy od Grandpriksa o 291 euro. Oznacza to, że przeciętna córka Benneta przyniesie w ciągu swego życia dochód większy o 145 euro (już po odliczeniu kosztów) od córki Grandpriksa. Stado 50 krów przyniesie 7250 euro, czyli przy aktualnym kursie złotówki różnica ta wyniesie 30 000 zł. Jeżeli założymy, że przeciętna krowa żyje nieco ponad trzy laktacje, to córki Benneta zarobią dla swojego właściciela o 10 000 zł rocznie więcej. Zapytajmy więc sami siebie, czy lepiej mieć o tyle wyższy dochód, czy też oglądać nieco ładniejsze wymiona krów?

Nie warto więc zbytnio komplikować wyboru buhaja, gdy w końcu dochodzi się do rezultatu dalekiego od oczekiwań lub kiedy poświęca się wiele czasu i uwagi kwestii, która tego nie wymaga. Trzeba również zwrócić uwagę na dwie rzeczy: na kierunek doskonalenia populacji, z której pochodzą wybierane przez nas buhaje, i na przydatność indeksów łącznej wartości hodowlanej dla dokonywania wyborów przez poszczególnych hodowców. Dla hodowcy bydła mlecznego nie jest żadnym zaskoczeniem fakt, że jeden rozpłodnik może zostać ojcem tysięcy, a nawet dziesiątków tysięcy krów mlecznych, podczas gdy krowa pozostawia w stadzie w najlepszym razie kilka swoich córek. Z tego względu to dobór buhajów wyznacza kierunek doskonalenia poszczególnych stad i całej populacji.Podstawowe znaczenie dla doskonalenie genetyczne krów mlecznych ma wybór buhajów na ojców buhajów oraz wybór krów na matki przyszłych rozpłodników, a następnie ocena i selekcja uzyskanych z tych kojarzeń buhajów testowych. Pojedynczy hodowca nie ma wpływu na wszystkie te działania. Są one prowadzone przez związek hodowców lub przez inne organizacje. Dobór buhajów do inseminacji we własnym stadzie to wybieranie spośród już wybranych. Ogólny kierunek doskonalenia wyznaczony jest przez kryteria stosowane przy wyborze buhajów i matek buhajów.

Hodowca może ten wybór zmieniać, dobierając spośród buhajów zakwalifikowanych do rozrodu te, które najlepiej odpowiadają jego celowi hodowlanemu. Nie można natomiast odwrócić kierunku, w jakim zmierza populacja bydła. Jeżeli jednak hodowca uzna, że kierunek doskonalenia całej populacji mu nie odpowiada, to ma dwa wyjścia:

  • namówić innych hodowców do zmiany kierunku hodowlanego;
  • doskonalić swoje stado buhajami z takiej populacji, której cel hodowlany mu odpowiada.

Polska populacja bydła czarno-białego jest obecnie doskonalona w kierunku typu jednostronnie mlecznego, przy czym nacisk kładziony jest głównie na cechy produkcyjne. A co z hodowcą, który chciałby mieć w stadzie krowy o umiarkowanej wydajności (np. 5000-7000 kg mleka), ale bardzo dobrze wykorzystujące pastwisko i dające dobre cielęta opasowe? Czy powinien zacząć hodować krowy czarno-białe w starym typie, idąc pod prąd tego, na co zdecydowała się większość jego kolegów? Chyba nie. Jeśli rzeczywiście potrzebuje takich krów, to niech raczej zwróci się ku rasie simentalskiej. Będzie mógł tam wybierać spośród buhajów selekcjonowanych zarówno na cechy mleczne, jak i mięsne i szperać w katalogach zawierających potrzebne informacje.

Podobnie jest z indeksami łącznej wartości hodowlanej. Jeśli indeks taki jest obliczany dla buhajów, którymi się interesujemy, a sposób jego liczenia odpowiada warunkom produkcji w naszym stadzie i warunkom ekonomicznym (np. sposób zapłaty za mleko), to indeks może być z powodzeniem stosowany jako główne kryterium doboru buhajów. Jeśli sądzimy, że ta lub inna cecha (zawsze jednak powinna to być cecha wpływająca istotnie na ekonomikę produkcji!) jest w gotowym indeksie niedoceniona, to można spośród buhajów mających wysoką wartość indeksu wybrać te, które zostały szczególnie dobrze ocenione pod względem interesującej nas cechy. Jeśli natomiast odpowiedni indeks nie jest dostępny, hodowca powinien skłonić obecnych dostawców nasienia do wprowadzenia odpowiedniego indeksu, albo zwrócić się do takich firm hodowlanych, które mają to, czego on potrzebuje.

I tutaj wracamy do naszego punktu wyjścia: do celu hodowlanego. Zanim zacznie się szperać w katalogach i na stronach internetowych w poszukiwaniu najlepszego buhaja, trzeba koniecznie zastanowić się, co najlepiej zagwarantuje osiągnięcie celu hodowlanego, jaki hodowca sobie wyznaczył. A więc hodowcy jakiej rasy lub populacji w obrębie danej rasy stawiają sobie cel hodowlany, który jest nam najbliższy? Jaka firma hodowlana podaje dla swoich buhajów indeks, który najbardziej odpowiada hodowcy? Dopiero dokonując wyboru wśród buhajów, które ogólnie odpowiadają wymaganiom hodowcy, może i powinien on kierować się szczegółami katalogu. Trzeba jednak pamięta, że - chcąc czy nie chcąc - hodowca zawsze kieruje się jakimś “indeksem”, bo zawsze interesuje go doskonalenie więcej niż jednej cechy. Hodowcy holenderscy, którzy przy wyborze buhajów kierują się procentem białka i budową nóg i racic, wcale nie pomniejszają znaczenia indeksu DPS. Oni po prostu są zdania, że ten indeks przywiązuje za małą wagę do tych właśnie cech. Dlatego wśród buhajów selekcjonowanych na podstawie indeksu DPS szukają tych, które szczególnie poprawiają wspomniane cechy.

Czy postępują słusznie? Czas pokaże.Cechy pokrojowe mają znaczenie dla hodowcy o tyle, o ile pozwalają pośrednio wnioskować o cechach funkcjonalnych, przede wszystkim zdrowiu i płodności, a w konsekwencji o długowieczności krów.

Hodowcy podejmują decyzję i ponoszą ich skutki, zarówno dobre, jak i złe. To jest ich prawo i ich obowiązek. Doradcy, organizacje hodowlane i spółki inseminacyjne mogą radzić, informować, namawiać i pomagać, ale decyzja należy wyłącznie do hodowców.

Procentowy udział w postępie hodowlanym różnych metod selekcyjnych:

  • wybór buhajów na ojców buhajów - 46 proc.,
  • wybór krów na matki buhajów - 24 proc.,
  • wybór buhajów na ojców krów - 24 proc.,
  • wybór krów na matki następnego pokolenia - 6 proc proc.

Źródło: "Farmer" 05/2005

Podobał się artykuł? Podziel się!