W stosowanych obecnie systemach utrzymania bydła mlecznego, gdzie krowy przebywają w wolnym ruchu pod dachem obory przez cały rok, zatarciu zaczął ulegać model przeprowadzanej korekcji dwa razy do roku: jedna przed wypuszczeniem krów za pastwisko, a druga po zejściu zwierząt z pastwiska.

Aktualnie wyznacznikiem korekcji racic powinien być odpowiedni do tego zabiegu moment w cyklu produkcyjnym, jak również stan racic określony na podstawie regularnej obserwacji zwierząt.

Korekcja racic jest bardzo precyzyjnym zabiegiem, w którym łatwo popełnia się błędy. Pytanie o najczęściej popełniane błędy skierowaliśmy do Rafała Kapicy – głównego korektora Akademii Zdrowej Racicy, akcji stworzonej we współpracy z firmą De Heus.

- Korekcja jest zazwyczaj za krótka, nie mierzona i za dużo tarczy. Tarcza powinna być narzędziem pomocniczym. Trzeba znać zakres pracy tarczą i nie można działać nią w miejscach, w których zrobi się więcej zniszczeń niż korzyści.

Istotnym czynnikiem decydującym o powodzeniu przeprowadzonej korekcji jest również termin jej wykonania.
- Postęp w hodowli nastąpił o epokę, a profilaktyka racic została dwie epoki wcześniej i jest kompletnie oderwana od potrzeby krowy i gospodarstwa – uważa Kapica.

Korekcję powinno dostosować się do odpowiedniego momentu laktacji. Według Rafała Kapicy zabieg korekcji powinno przeprowadzać się w okresie zasuszenia, na dwa miesiące przed porodem, aby przygotować krowę to najtrudniejszego okresu w cyklu produkcyjnym, jaki jest poród.

Często zapomina się o korekcji racic u jałówek. U tej grupy zwierząt powinno się dokonywać korekcji profilaktycznej na ok. 3 miesiące przed wycieleniem, a interwencyjnie, jeśli wystąpi taka potrzeba.

Najważniejszym elementem profilaktyki racic jest regularna obserwacja zwierząt. Wyłapywanie sztuk u których problem z racicami zaczyna się rozwijać, pozwoli uniknąć powstawaniu trwałych kulawizn, które mogą wyeliminować zwierzęta ze stada.

Podobał się artykuł? Podziel się!