PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Kolejne roboty doją polskie krowy

We wrześniu odbyło się uroczyste otwarcie obory państwa Matuszyków z województwa wielkopolskiego, gdzie pracują aktualnie trzy roboty udojowe, choć na tym pewnie się nie skończy.



Dwa lata temu państwo Matuszykowie zdecydowali się na modernizację budynku z jednoczesną zmianą systemu doju na zautomatyzowane pozyskiwanie mleka. Decyzję o zmianach podejmowano w czasie, kiedy rentowność produkcji mleka była jeszcze na zadowalającym poziome. Teraz pojawiło się wiele niekorzystnych czynników, jak: niska cena mleka w skupie, obniżone plony pasz spowodowane suszą czy kara za przekroczenie kwoty mlecznej, która nie ominęła też gospodarstwa państwa Matuszyków. Jednak wprowadzone zmiany okazały się bardzo trafione, o czym świadczy wzrost średniej wydajności dziennej od krowy o ok. 10 kg (z 20 kg do 30,5 kg). Dzięki tak silnemu wzrostowi wydajności mimo wielu trudności gospodarstwo radzi sobie w trudnym okresie, nadrabiając niską cenę zwiększonymi dostawami mleka.

DLACZEGO ZAUTOMATYZOWANY DÓJ?

Na decyzję o wprowadzeniu robotów udojowych wpłynęła m.in. uciążliwość pracy przy poprzednim systemie doju. Wcześniej krowy dojone były dojarką rurociągową, co wymagało unieruchamiania kolejnych grup krów w drabinie zatrzaskowej na czas doju. Pochłaniało to dużo czasu i wysiłku gospodarzy. Decyzja o wprowadzeniu zautomatyzowanego doju sprawdziła się na tyle, że po upływie pół roku od wstawienia pierwszych dwóch robotów pojawił się trzeci, a wygląda na to, że zakupiony zostanie jeszcze jeden. Nowy system doju rozwiązał wiele problemów, z jakimi wcześniej borykało się gospodarstwo. Przede wszystkim poprawie uległa jakość mleka dzięki znacznemu spadkowi poziomu komórek somatycznych. Jest to niewątpliwie zasługa doju ćwiartkowego, jak również wysokiego poziomu higieny podczas udoju krów.

Hodowcy, mimo iż korzystają z tego systemy udoju stosunkowo niedługo, zauważyli już płynące z niego korzyści.

- Dzięki robotom udojowym poprawiła się zdrowotność krów, spadła zawartość komórek somatycznych w mleku, co przekłada się na jego jakość. Oprócz oszczędności czasu powstają również oszczędności wynikające z możliwości zatrudnienia mniejszej liczby osób potrzebnych do obsługi stada - mówi o zaletach systemu Karol Matuszyk.

Skrócił się mocno czas poświęcany na obsługę związaną z dojem krów. Do najważniejszych zadań należy podpędzanie rano i wieczorem krów, które wymagają wydojenia, jednak jak zapewniają gospodarze, jest to zaledwie kilka sztuk dziennie. Wszelkich wskazówek dotyczących obsługi stada udziela program Lely T4C (Time for Cows). System ten zapewnia wygodę w kontrolowaniu stanu stada, czego można dokonywać również za pomocą smartfona.

MODERNIZACJA BUDYNKU

Istniejąca obora wymagała modernizacji i dostosowania do nowego systemu doju. Stary budynek sięgał pamięcią XVIII wieku, o czym świadczą umieszczone przed oborą kamienie z wyrytą datą pochodzące ze starych fundamentów. Początkowe plany zmian stopniowo ulegały poszerzeniu do tego stopnia, że ze starego budynku zostały jedynie fragmenty ścian. Przez wzgląd na oszczędności związane z rozbiórką i wywozem gruzu pozostawiono część ścian starego budynku, które służą obecnie jako szlak komunikacyjny prowadzący do robotów udojowych. Dzięki temu powstała czysta ścieżka przez oborę i nie trzeba przemieszczać się po korytarzach spacerowych. Spełnia to jednocześnie swego rodzaju barierę biologiczną zabezpieczającą przed rozprzestrzenianiem się patogenów.

Starą oborę na głębokiej ściółce, która mieściła 80 krów, zastąpiła obora bezściołowa na 250 sztuk, a więc możliwa do uzyskania obsada zwiększyła się ponad trzykrotnie. Ostatecznie powstał duży i przestronny obiekt o wymiarach 41,5x63 m. Ruchome kurtyny wykonane z płyt poliwęglanowych w połączeniu z wentylacją kalenicową zapewniają zwierzętom odpowiedni mikroklimat nieporównywalny z tym utrzymywanym w starej, niskiej oborze. Za usuwanie odchodów odpowiedzialne są zgarniacze, które zostały zamontowane ze względu na istniejące już częściowo posadzki w starej oborze. Poza tym jest to znacznie tańsze rozwiązanie w porównaniu z posadzką szczelinową. Dodatkowym udogodnieniem jest robot Lely Juno, który z dużą częstotliwością podgarnia krowom paszę, co wpływa korzystnie na wzrost pobrania suchej masy dawki.

DODATKOWE ATRAKCJE

Ciekawym punktem programu podczas otwarcia obory był pokaz korekcji racic przeprowadzany przez Rafała Kapicę, który wraz z firmą De Heus prowadzi „Akademię Zdrowej Racicy”. Przybyli goście mogli krok po kroku prześledzić przebieg prawidłowego zabiegu. Organizowanie takich pokazów jest bardzo ważne, aby podnosić świadomość hodowców, której według Rafała Kapicy jeszcze ciągle brakuje w polskich gospodarstwach. Nadal dość często zdarzają się przypadki, kiedy interwencja podejmowana jest dopiero wtedy, kiedy krowa nie może już praktycznie chodzić.

- Postęp w hodowli nastąpił o epokę, a profilaktyka racic została dwie epoki wcześniej i jest kompletnie oderwana od potrzeby krowy i gospodarstwa - uważa Kapica.

 

Artykuł pochodzi z numeru 11/2015 miesięcznika Farmer

Zamów prenumeratę

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (3)

  • Janek 2015-12-20 19:27:26
    a kto doi polskich rolników???
  • jasiek 2015-12-15 20:35:35
    odpowiem anegdotą: dresiarz oglądający program rolniczy, tak zafascynował się dojarką "bańkową" że ją kupił i strzyka założył sobie na wacka, miał odjazd za odjazdem, ale gdy już miał dość to stwierdził po przeczytaniu instrukcji, że strzyk sam odpada po udojeniu co najmniej 5 litrów mleka
  • rolnik z mazowsza 2015-12-15 15:09:36
    tylko żeby te roboty właścicieli nie wydoiły...
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.166.233.99
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!