Z danych, które przedstawiła w środę Polska Federacja Hodowców Bydła i Producentów Mleka, wynika, że w Polsce jest ponad 776 tys. krów w ok. 20 tys. gospodarstw. Większa część produkcji przeznaczana jest na eksport; Polska jest czwartym producentem mleka w UE. Z roku na rok wzrasta też konsumpcja wewnętrzna - na koniec 2015 roku wynosiła 213 kg, a na koniec 2016 roku wzrosła do ponad 216 kg.

Federacja ocenia, że słabą stroną polskiego rynku mleka jest rozproszenie produkcji. Jak wskazuje - choć liczba gospodarstw mlecznych z roku na rok spada, a proces koncentracji postępuje, to jednak - jak wynika z danych za 2015 r. - gospodarstwa najmniejsze, czyli do 9 sztuk, stanowią nadal ponad 70 proc., a gospodarstwa duże - powyżej 100 sztuk - na których oparta jest cała produkcja, stanowią niecały 1 proc.

Federacja, która od 2006 r. prowadzi ocenę wartości użytkowej bydła, wyliczyła, że w gospodarstwach przez nią ocenianych średnia liczba krów na gospodarstwo, to nieco ponad 37.

Jednak nie wszyscy uczestnicy środowego posiedzenia komisji rolnictwa ocenili, że koncentracja produkcji i powiększanie stad, to zjawisko pozytywne. Zdaniem wiceprzewodniczącego komisji Krzysztofa Ardanowskiego (PiS) koncentracja hodowli, choć faktycznie doprowadziła do zwiększenia produkcji, to jednocześnie doprowadziła do tego, że z rynku wypadło wiele małych rodzinnych gospodarstw rolnych. Dlatego - jak przekonywał Ardanowski - w Polsce potrzebna jest korekta w branży mlecznej, a małym gospodarstwom trzeba zapewnić warunki stabilnego rozwoju.

Mówimy, że podstawą polskiego rolnictwa są gospodarstwa rodzinne, z drugiej jednak strony, to co się wydarzyło w produkcji mleka jest zaprzeczeniem tej tezy - kontynuował Ardanowski. Jego zdaniem przekonanie, że globalna konkurencja wymaga coraz większej koncentracji, jest - w przypadku Polski "myśleniem na krótką metę".

Jak mówił, w porównaniu z amerykańskimi stadami liczącymi po 8 tys. sztuk, fermami z Australii czy Nowej Zelandii, polskie - nawet największe hodowle, "to karły". Dlatego - jak dowodził Ardanowski - myślenie o tym, by w konkurencji z nimi umieścić polskie mleko, np. na rynku chińskim - bo tylko taka skala jest w stanie zapewnić nam konkurencję - jest krótkowzroczne. - Wcześniej, czy później my tej konkurencji nie sprostamy - przekonywał.