W okresie letnim problem zbyt słabego naświetlenia budynku nie jest tak dotkliwy. Wiele obór jest wyposażone w świetliki kalenicowe, a do tego sporo jest jeszcze stad krów wypasanych w tym okresie, co jest dodatkowym atutem dla dobrostanu zwierząt oraz wyrażania naturalnych zachowań.

- Oświetlenie obory w okresie zimowym reguluje się tak by dzień w oborze trwał co najmniej 16 godzin. W nocy w oborze panuje półmrok dzięki specjalnym lampom dającym światło barwy czerwonej, co ułatwia zwierzętom poruszanie się w budynku oraz umożliwia ich obserwację – tłumaczy Adam Paczóski – hodowca z Mazowsza.

Do tych naturalnych zachowań obserwowanych w stadzie należy przede wszystkim manifestacja rui. Krowy, by to wyrażały, potrzebują odpowiedniego naświetlenia, a najlepszym jest światło naturalne. Jest to bardzo ważny czynnik, zwłaszcza w oborach uwiązowych, gdzie zauważenie rui u krów jest i tak utrudnione. Jak wiadomo brak manifestacji rui i ruje ciche są powodem znacznych strat finansowych związanych z większą liczbą zabiegów inseminacji, kosztami weterynaryjnymi i kosztami przedłużającej się laktacji.

- Pozostawienie włączonego światła w nocy zwiększa pobranie paszy, wystarczy wyłączyć światło na jedną noc i od razu widać różnicę w zbiorniku na mleko – mówi inny hodowca z Mazowsza, Grzegorz Radzikowski.

W czasach intensyfikacji produkcji oraz produkcji w pełni zamkniętej, światło naturalne jest zastąpione sztucznym, co daje dobre wyniki, jednak jest dodatkowym kosztem. Przy niskiej opłacalności produkcji mleka nie każdy może sobie pozwolić na ponoszenie kosztów dodatkowych.

Pytanie zatem jest następujące: skoro oświetlenie budynku wiąże się z kosztami, których hodowca nie jest w stanie pokryć, to czy hodowca jest w stanie ponosić koszty związane ze słabymi wynikami rozrodu? Odpowiedzi należy szukać w swoich stadach, indywidualnie.