Na rynkach światowych jest coraz większe zapotrzebowanie na artykuły mleczarskie. Trzeba z tego korzystać i znieść unijne limity produkcji, które ograniczają nasz rozwój - twierdzi Dariusz Sapiński, szef spółdzielni mleczarskiej „Mlekovita”. Korzystają z tego coraz lepiej na przykład Białorusini. Nasz sąsiad, o którym różnie się mówi, ma potężny wzrost produkcji mleka rzędu 10%.  Ta dynamiki u nich rośnie, bo nie mają żadnych ograniczeń. Poza tym są w unii celnej z Rosją i Kazachstanem. W efekcie mają przewagę konkurencyjną nad polskim i unijnym mleczarstwem. I nie można bagatelizować tego, co się dzieje u naszych najbliższych sąsiadów.

Wiadomo, że to jest rejon, gdzie powinna być nasza strefa wpływów. A my nie mamy żadnych preferencji ekonomicznych i politycznych, aby uczestniczyć w biznesie na Białorusi – tłumaczy prezes Sapiński.

Unijny system limitowania produkcji jest zbędny. Nawet jeżeli nie ma decyzji o jego natychmiastowym zniesieniu, to powinniśmy dążyć do tego, aby nie było kar w krajach, które przekroczyły limit, gdy nie ma przekroczenia limitu dla całej Wspólnoty
– kończy Dariusz Sapiński.