W porównaniu z branżą mleczarską Europy Zachodniej polskie rynek jest wyjątkowo rozdrobniony. W Szwecji i Dani działają najwyżej dwie firmy.

W Holandii jest ich dziesięć. W Polsce konkurujących ze sobą zakładów mleczarskich mamy znacznie więcej, a to w czasie recesji nienajlepsza sytuacja. Problemy ze zbytem produktów mleczarskich zmuszają spółdzielnie do szukania nowych rynków. Spadają ceny. W rezultacie cierpią na tym nie tylko zakłady, ale i rolnicy.

Stanisław Rogalski - producent mleka, SM Mońki: koszty stałe funkcjonowania spółdzielni są tak wysokie, że biją tę cenę litra mleka produkowanego w tych zakładach. Tak więc nie wystarczy tu tylko konsolidacja handlu ale konieczna jest konsolidacja spółdzielni mleczarskich.

O konieczności fuzji wiedzą też właściciele zakładów mleczarskich. Liczą, że łączenie przedsiębiorstw pozwoli uporządkować rynek, zbudować silne europejskie marki i stać się konkurencyjnym nie tylko na krajowym ale i europejskim rynku. Problem w tym, że o konsolidacji jak na razie tylko się mówi, bo decyzji o uruchomieniu wsparcia wciąż nie ma.

Waldemar Broś, KZSM: gdyby decyzja dotycząca pozyskania tych dodatkowych środków na konsolidację branży była już dzisiaj, prawdopodobnie 2 – 3 podmioty byłyby już dzisiaj praktycznie zainteresowane, bo wiem, że rozmowy już dzisiaj są prowadzone.

Właściciele spółdzielni mleczarskich liczą, że negocjacje z resortem rolnictwa dotyczące wsparcia fuzji – wkrótce się zakończą. A po unijne środki dla przedsiębiorstw będzie można sięgnąć już w drugiej połowie tego roku.

Źródło: Agrobiznes/Radosław Bełkot