Po wejściu do UE ceny skupu mleka bardzo szybko rosły, co przewidywali specjaliści. Także zgodnie z ich przewidywaniami coraz większa ilość skupowanego mleka pochodzi z dużych obór, a rolnicy mający po kilka krów rezygnują z jego produkcji. Zmienia się też organizacja przetwórstwa mleka, gdzie w szybkim tempie postępuje koncentracja i można przewidywać, że za 2-3 lata pozostanie w Polsce zaledwie 50-70 mleczarni.

Silne mleczarnie zwiększą wymagania co do jakości mleka. W pierwszym rzędzie dotyczyć to będzie liczby bakterii i komórek somatycznych, a później także innych parametrów, takich jak poziom laktozy i ograniczenie stosowania niektórych pasz w żywieniu krów, które wpływają na smak mleka przeznaczonego do wyrobu produktów mleczarskich. Może to zwiększyć znaczenie pastwisk, co jest szansą dla gospodarstw mniejszych i położonych w trudniejszych, górzystych terenach. Coraz więcej konsumentów będzie szukało mleka od krów utrzymywanych na pastwiskach.

Wielu polskich rolników będzie rezygnowało z chowu krów z powodu jego dużej pracochłonności. Obserwuje się to już w wielu krajach UE. Powstanie także nowa specjalność na rynku pracy - pojawią się doświadczeni dojarze. Są oni już bardzo poszukiwani w Irlandii, Norwegii, Szwecji, gdzie wielu polskich zootechników znajduje pracę przy kierowaniu dojarzami w oborach.

Potwierdziły się też przewidywania specjalistów, że po naszej integracji wzrosną ceny jałówek hodowlanych. Utrzymują się one ostatnio na poziomie 4-4,5 tys. zł. Jest to oczywiście cena za jałówki z pochodzeniem i tylko za takie można uzyskać kredyt. Jałówki użytkowe są i będą tańsze, a ich cena stanowi dwukrotność ceny krowy rzeźnej. Jeśli za krowę ważącą 600 kg, przy przewidywanej cenie około 2,8-3 zł za kg masy ciała, płacić się będzie 1700 zł, to cena jałówki użytkowej wyniesie 3,3-3,4 tys. zł. Warto więc wprowadzać w stadach ocenę użytkowości krów. Pozwoli to z jednej strony na poprawę składu i jakości mleka, a z drugiej umożliwi zwiększenie dochodów ze sprzedaży jałówek hodowlanych zarówno w kraju, jak i za granicą. Już teraz Chorwacja kupuje u nas duże ilości cieliczek do dalszego chowu, gdyż tamtejsi hodowcy wiedzą, że jakość naszego bydła jest dobra. Od wielu lat jest ono bowiem masowo doskonalone holsztyno-fryzami.

Rolnicy, którzy rezygnują z chowu krów, nie są w sytuacji bez wyjścia, gdyż mogą go zastąpić chowem bydła mięsnego. Nie mylili się specjaliści, którzy od dawna zachęcali do tego rolników, wskazując, że po naszym wejściu do UE znacznie poprawi się koniunktura na rynku wołowiny. Cena żywca wołowego z młodych buhajków, o wydajności rzeźnej 56-58 proc., wzrosła do 4-4,5 zł za kg. W wielu regionach kraju warte zalecenia jest inseminowanie krów buhajami simentalskimi, gdyż takie krzyżówki pozwalają na uzyskiwanie od większości pierwiastek 5000 l mleka, a buhajki nadają się doskonale do opasu. Krzyżowanie krów mlecznych z rasami typowo mięsnymi nie pozwala zaś na odchów jałówek.
Gospodarstwa małe, które nie sprostają warunkom nowoczesnej produkcji mleka, a mające trwałe użytki zielone, powinny postawić na bydło mięsne. W celu uproszczenia chowu i wspólnego wypasu na pastwiskach krów i buhajków, można wprowadzić kastrowanie buhajków, na które jest zbyt w UE. Opłaca się to nawet przy cenie za wolce o 5 proc. niższeMogą także powstawać gospodarstwa zajmujące się wyłącznie odchowem jałówek hodowlanych i użytkowych. Zwłaszcza wtedy, gdy będą w stanie zapewnić zwierzętom żywienie pastwiskowe. Jest to kierunek prosty i opłacalny. Przy cenie 400-500 zł za cielę ważące 60-70 kg i przy koszcie odchowu jałówki 1500-1800 zł koszt całkowity jałówki wyniesie 2000-2300 zł, a można za nią wziąć 4000 zł.
W kilku stadach porównywałem jałówki zakupione z gospodarstw, w których były utrzymywane na pastwiskach, z tymi, które były żywione tylko w oborze. Mimo że ich genotypy były podobne, pierwiastki odchowywane w oborze dały średnio o 700 l mleka mniej. Miało to zapewne związek z gorszym rozwojem układu naczyniowego, oddechowego i z gorszą wydolnością serca. Trudno się dziwić, że krowy nie wytrzymują, gdy wymaga się od nich 8000 l mleka. Nie jest także przypadkiem, że hodowcy w Szwajcarii wysyłają jałówki na wypas w wysokie Alpy, aby później mieć sprawne krowy. Jałówki z kantonów położonych przy granicy z Niemcami jadą nierzadko ponad 150 km, aby spędzić całe lato w górach.

Źródło: "Farmer" 04/2005

Podobał się artykuł? Podziel się!