Okazję do krytycznego spojrzenia na proponowane odmiany stwarzają licznie organizowane w tym okresie spotkania polowe. Uczestniczyliśmy w jednym z nich. Jego organizatorem była firma Osadkowski, a na miejsce spotkania wybrano gospodarstwo Wandy i Pawła Waleriańczyków w Piotrowicach nieopodal Ślesina w Wielkopolsce.

Wybór nie był przypadkowy. Poza produkcją polową - ok. 200 ha, właściciele prowadzą chów bydła mlecznego. Obora liczy 90 krów dojnych, a zawiadująca nią Wanda Waleriańczyk przewodzi jednocześnie Stowarzyszeniu Hodowców Bydła i Producentów Mleka Regionu Konińskiego. Miejsce wybrane więc zostało idealnie. Najlepszym tego dowodem była frekwencja. Mimo gorączkowych kukurydzianych żniw, na spotkanie przybyło kilkudziesięciu hodowców bydła mlecznego.

Porównaniem objęto 7 odmian z różnych klas wczesności. Najwcześniejszą, o FAO 230 była Jogger hodowli firmy RAGT. Kolejne dwie, wyhodowane przez Maisadour - Canon i MAS 18.T, były nieco późniejsze - FAO 230-240. Kolejna to wywodząca się z firmy RAGT odmiana Prollix o FAO 240. Późniejszą od niej (FAO 250) była Stivi, wyhodowana przez francuską firmę nasienną Caussade. Najpóźniejszymi odmianami w stawce były Nebora (FAO 260) pochodząca z NK Syngenta oraz czeska Valentina z firmy Oseva.

Sezon wegetacyjny sprzyjał uprawie kukurydzy. Z tego też względu różnice bardziej zaznaczyły się pomiędzy odmianami z różnych klas wczesności, niż w ich obrębie. W tabelach podzieliłem je zatem na dwie grupy: średnio wczesną i średnio późną, starając się uwypuklić te cechy, którymi się odróżniają. Przyjęty podział nie do końca odpowiada klasycznemu, ale uzyskane przez odmianę Stivi parametry, skłaniają do istotnego podniesienia jej liczby FAO, a tym samym zaliczyłem ją do grupy średnio późnych.
W rejonie środkowej Polski zalecana jest uprawa mieszańców średnio wczesnych. Wyniki, uzyskane w przeprowadzonym teście polowym, potwierdzają słuszność tych zaleceń.

Odmiany o niższej liczbie FAO charakteryzowały się co prawda niższym plonem świeżej masy w momencie zbioru, ale po przeliczeniu go na suchą masę, nie odbiegały pod względem tej wartości od tych późniejszych. Uwagę zwraca niska zawartość wody w roślinach. Cóż, były to poletka doświadczalne, a termin imprezy ustalony z dużym wyprzedzeniem i gospodarze nie mogli zebrać roślin w optymalnym momencie. Musieli czekać ze zbiorem na gości. Nie mniej uzyskany rezultat pokazuje, że w okolicach Ślesina, a więc na pograniczu Wielkopolski i Kujaw, odmiany kiszonkowe o FAO 230-240 nadają się do zbioru znacznie wcześniej od średnio późnych, co przekłada się na możliwość siewu rośliny następczej jeszcze w zalecanym terminie agrotechnicznym.