Skala podwyżek będzie zróżnicowana i będzie zależeć od regionu, sytuacji mleczarni oraz wielkości i jakości dostaw. Obecnie średnia cena skupu przekracza złotówkę. Ale te największe i najsilniejsze mleczarnie już teraz płacą zdecydowanie więcej.

- Po dwóch latach ciężkiego kryzysu nastąpiła koniunktura, która spowodowała, że produkty mleczarskie sprzedają się lepiej. A to na pewno przełoży się na ceny skupu mleka – mówi Dariusz Sapiński prezes OSM „Mlekovita”. - Już we wrześniu żadnych obniżek nie było, a w listopadzie i grudniu te ceny bardzo znacząco pójdą w górę. Myślę, ze to będzie nawet 20 groszy na litrze- dodaje szef „Mlekovity”. Te słowa potwierdza Jan Dąbrowski, prezes OSM „Łowicz”. Już od listopada, grudnia powinny być podwyżki. Mam nadzieję, że ta cena mleka płacona rolnikom, w krótkim okresie czasu wzrośnie powyżej 1,10 zł. za litr, a może nawet 1,20.

A Waldemar Broś, szef Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich dodaje: na koniec grudnia to będzie zdecydowanie zauważalne. Wiele firm już dzisiaj podejmuje decyzje za miesiąc październik, listopad daje dodatkową tzw. premię po około 10-20 groszy.

Mleczarnie nie mają często wyjścia, na rynku zaczyna brakować surowca. Jan Dąbrowski z łowickiej mleczarni tłumaczy: Już teraz mamy mniejszy skup mleka. I nie jest to spadek sezonowy. Do tego dochodzi niższy poziom białka we wszystkich państwach Unii Europejskiej także Polsce. Zaczynamy mieć deficyt mleka na bieżącą produkcję.

Dlaczego tak się dzieje? Szef mleczarni w Łowiczu nie ma wątpliwości. To efekt kryzysu. Niskie ceny spowodowały zmniejszenie produkcji oraz zmniejszenie dawek pokarmowych dla krów, zmniejszenie białka w mleku. - Bo nikt nie chciał dokładać do tego mlecznego interesu - podsumowuje Jan Dąbrowski.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!