Dla każdego hodowcy bydła najtrudniejszy jest wybór drogi przy doskonaleniu stada. Tyle jest bowiem cech do poprawienia i tak szybko zwiększają się światowe zasoby genetyczne, że trudno jest ogarnąć to wszystko tradycyjnymi metodami hodowlanymi. Przekonał się o tym Wojciech Żukowski, hodowca bydła ze Skaszewa Nowego, w Mazowieckiem, gdy musiał zdecydować, jakie cechy powinien doskonalić u każdej ze swoich 140 krów, aby poprawić ich wartość hodowlaną, a jednocześnie ujednolicić całe stado.

Kolejna trudność to trafny dobór buhajów do przyjętego już w stadzie programu hodowlanego. Krajowa i światowa oferta jest ogromna. W Polsce działa około 15 zagranicznych firm hodowlanych oferujących nasienie buhajów. Jak radzić sobie z tak różnorodną ofertą i czym kierować się przy wyborze buhajów do każdej z krów? Hodowca sam nie jest w stanie przejrzeć wszystkich katalogów, przeanalizować rodowodów i porównać tylu ocen buhajów. A o błąd niełatwo. Wojciech Żukowski już trzy razy wybrał do stada buhaje, które były zbyt mocno spokrewnione z jego krowami. A w naszej hodowli, tak samo zresztą jak i na całym świecie, nadmierne spokrewnienie staje się coraz trudniejszym problemem w hodowli bydła.

Uniknięcie nadmiernego spokrewnienia w takiej oborze, jaką ma Wojciech Żukowski, nie jest łatwe. Ma w swoim stadzie nową genetykę, gdyż zakładał je niedawno, w roku 2004, po wybudowaniu nowej obory wolnostanowiskowej, w której może stać 200 krów. Co roku wybiera 15 buhajów, nie więcej, gdyż wówczas zaczynają się kłopoty z prawidłowym doborem.

Wydajność krów wyniosła w ubiegłym roku 7400 l mleka, zawierającego 4,4 proc. tłuszczu i 3,5 proc. białka. I to jest najważniejsza cecha, jaką Wojciech Żukowski chce w swoim stadzie jak najszybciej poprawić. Chce także zwiększyć zawartość w nim tłuszczu, gdyż mleczarnia za ten parametr płaci najwięcej. Nie chce już natomiast zwiększać zawartości białka w mleku.

Ale poprawy wymagają nie tylko cechy produkcyjne. Wojciech Żukowski chciałby dłużej użytkować krowy, gdyż obecnie dają one średnio trzy laktacje. Na długowieczność krów wpływają przede wszystkim dwie cechy: budowa wymion i nóg, a zwłaszcza racic. Amerykanie wyliczyli, że poprawa indeksu nóg o jedno odchylenie standardowe powoduje zwiększenie długowieczności krów o 10 dni. Poprawa indeksu wymienia o jedno odchylenie standardowe powoduje poprawienie długowieczności aż o 20 dni. I te dwie cechy hodowca będzie chciał szybko poprawić.

Tak złożony program hodowlany byłby trudny do zrealizowania przy pomocy tradycyjnych metod. Dlatego liczące się firmy hodowlane sięgnęły po techniki informatyczne i przygotowały specjalne programy, które potrafią przetworzyć różne dane i na tej podstawie wskazać najlepsze kojarzenie wytypowanej krowy z wybranym buhajem. Wojciech Żukowski rok temu zdecydował się sięgnąć po jeden z takich programów, który proponuje w Polsce firma hodowlana WWS.

Robert Pakuła z polskiego oddziału firmy WWS mówi o tym programie, że łączy on w sobie cel zwiększenia wydajności mlecznej krów i poprawy pokroju z uzyskaniem jak najwyższego zysku w hodowli. Jeżeli, mówi Robert Pakuła, najważniejszym celem hodowlanym w danym gospodarstwie jest poprawa kalibru krów, program wybiera te buhaje, które poprawiają tę właśnie cechę.Aby taki indywidualny dobór buhajów do krów był możliwy, konieczna jest wiedza o cechach wszystkich krów w stadzie. Jedna daje dużo mleka, ale zawierającego mało tłuszczu, drugiej także nic nie brakuje pod względem mleczności, ale ma nisko zawieszone wymię, trzecia jest jednocześnie za mała i za mało wydajna. Jak wybrnąć z tej genetycznej mozaiki?

Program firmy WWS proponuje rozpoczęcie pracy hodowlanej od opisu krów pod względem 16 cech pokrojowych. Na tej podstawie powstaje mapa genetyczna całego stada, która pokazuje hodowcy, w jakim miejscu ono jest i jakie buhaje mogą najszybciej i najtaniej poprawić wartość stada. U Wojciecha Żukowskiego ocena 140 krów trwała zaledwie dwa dni i pokazała ich wszystkie mocne i słabe strony.

Silną cechą jego krów okazał się kaliber, który wyniósł prawie 99 proc. wzorca. Hodowca lubi duże krowy, o wysokości w krzyżu 150 cm, gdyż wiąże się z tym większa wydajność mleka. Bardzo dobrze wypadła także cecha nachylenia zadu, co powoduje łatwiejsze porody i lepsze odchodzenie łożyska po wycieleniu. Gorzej jest z innymi ważnymi cechami, na przykład z budową wymienia, chociaż Wojciech Żukowski kładł na nią dotychczas taki sam nacisk, jak na wysokość w krzyżu. Dlaczego więc ta ostatnia cecha poprawiła się, a budowa wymienia – nie? Wyjaśnieniem jest oczywiście odziedziczalność obydwu cech, czyli łatwość przenoszenia ich na potomstwo. Takie cechy, jak wysokość w krzyżu, kaliber czy typ mleczny mają bardzo wysoki wskaźnik odziedziczalności – 0,42, czyli w dużej części przenoszą się na potomstwo. Cechy wymienia mają wskaźnik odziedziczalności tylko 0,2–0,3, a najniższy wskaźnik mają cechy związane z budową nóg – zaledwie 0,11. Nad tymi cechami trzeba więc znacznie dłużej pracować i uważniej dobierać buhaje.

Wszystkie te informacje o wartości hodowlanej krów wprowadzono do programu, który na tej podstawie dokonał doboru buhajów do każdej krowy. Dobór ten jest robiony w dwóch wariantach: kojarzenie najlepsze oraz zgodne z oczekiwaniami hodowcy, który chciałby zmniejszyć koszty lub użyć w stadzie konkretnego buhaja. Końcowym efektem współpracy firmy WWS z hodowcą jest raport o buhajach, które warto użyć w stadzie i podanie, ile porcji nasienia i po jakim buhaju hodowca powinien kupić.


Źródło: "Farmer" 17/2006

Podobał się artykuł? Podziel się!