Podczas debaty dotyczącej chwiejnego rynku mleka, jaka odbyła się podczas Targów Ferma w Łodzi, Sylwester Mierzejewski podkreślał, że nie można zmuszać hodowców, żeby przestali produkować, albo ograniczyli produkcję mleka, gdyż większość z nich zainwestowała tak ogromne pieniądze, że w tej chwili nie mają już wyboru.

Zdaniem Mierzejewskiego producentów mleka można podzielić na dwie grupy: tych co muszą produkować i tych co mogą produkować mleko. Dodatkowo grupa rolników zmuszonych do produkcji modli się, aby ci, którzy zamierzają zrezygnować z produkcji, zrobili to jak najszybciej.

- W naszym kraju tych co mieli dwie, trzy krowy już nie ma. Zostały nieliczne gospodarstwa, które mają do dziesięciu krów oraz te powyżej tej liczby i one będą produkować do póki będą siły ludzkie. Na pewno żadne dziecko nie zostanie na gospodarstwie, w którym jest dziesięć krów, wybijmy to sobie z głowy – uważa wiceprezydent PFHBiPM.

Według Mierzejewskiego, w obecnej sytuacji mało kto będzie inwestował w produkcję mleka. Natomiast ci, którzy zainwestowali ogromne pieniądze, liczone w milionach, nie mają innego wyjścia jak tylko produkować. A im cena będzie niższa, tym będą produkować więcej mleka, co jest jedynym wyjściem, żeby nie zbankrutować.

- Nie liczmy na to, że w tym roku cena mleka pójdzie do góry. Jeżeli duże gospodarstwa będą osiągały cenę na poziomie 1 – 1,2 zł, to będzie realna cena, kiedy będą one jeszcze mogły funkcjonować, a stawki między dużymi, a mniejszymi dostawcami będą się niwelować – dodaje.