Fakt wejścia Polski w system kwotowania produkcji mleka od początku budził spore kontrowersje. Także zniesienie tego systemu miało zarówno wielu przeciwników, jak i zwolenników. Choć system nie obowiązuje od trzech miesięcy i produkcja jeszcze nie zdążyła jakoś specjalnie zareagować, to pojawiły się zupełnie inne, nieoczekiwane następstwa. Kwoty mleczne zostały zniesione z dniem 1 kwietnia 2015 roku, a już 6 kwietnia, czyli niecały tydzień później, przetwórcy otrzymali pismo od części sieci handlowych, w którym domagały się one obniżenia cen za dostarczane produkty. Co ciekawe, swoje żądania uzasadniały właśnie końcem systemu kwot. Wywołało to potężne oburzenie mleczarni.

UWOLNIENIE RYNKU - KTO ZA, KTO PRZECIW?

W dyskusji na temat kwotowania słychać wyraźny dwugłos - wielu było za tym systemem, wielu się jednak ucieszyło, że przestał obowiązywać. - Od lat jestem zwolennikiem zniesienia kwot. Uważam, że kwoty mleczne nie spełniły swojego zadania. Dowodem na to są chociażby lata 2007 i 2008, gdy ceny bardzo spadły. Kwotowanie w tamtym czasie nic nie dało. Także na początku roku 2015 mimo kwotowania ceny spadały. Nie zabezpieczało ono stabilności produkcji ani wysokiej ceny mleka - uważa Andrzej Jarmasz, prezes Strzeleckiej Spółdzielni Producentów Mleka. Również szef innej dużej firmy mleczarskiej podkreśla, iż od początku był przeciwny kwotowaniu.

- Jestem bardzo zadowolony, że kwoty zostały zniesione. Kto ma warunki, będzie produkować, a kto nie poradzi sobie, to wypadnie z rynku. Moim zdaniem będzie więcej mleka, ale na pewno nie będzie zalewu surowca - uważa Kazimierz Łoś, prezes Lacpolu. Z drugiej strony prezes trzeciej co do wielkości polskiej spółdzielni mleczarskiej uważa, iż kwotowanie nie spełniło oczekiwań, a decyzja o jego likwidacji jest czysto polityczna. Ten kosztowny instrument trwał wiele lat.

- Trzeba jednak powiedzieć szczerze, iż nie można stwierdzić, aby w przypadku Polski ten element się do końca nie sprawdził. Proszę pamiętać, że w momencie wejścia do UE mieliśmy 6,5 mld litrów mleka i dusiliśmy się na rynku wewnętrznym. A po 11 latach mamy 10,5 mld l, czyli system, mimo iż nie spełnił oczekiwań polityków, to umożliwił rozwój wielkiej gałęzi rolnictwa w na szym kraju - mówi Jan Dąbrowski, prezes OSM Łowicz. Ponadto zwraca uwagę, iż nie było kwotowania produkcji wieprzowiny. Z 23-24 mln sztuk trzody polska produkcja spadła do 8 mln. - To pokazuje, że w warunkach wolnej gospodarki wielka gałąź rolnictwa załamała się mimo dużych ferm i prywatyzacji. Na tym tle przykład mleczarstwa jest pozytywny. Gdy Polska broniła kwotowania, to chyba wiedziała, co robi. Decyzje zapadają na szczeblu Komisji Europejskiej i właśnie wchodzimy na wolny rynek - dodaje prezes Dąbrowski.