Koszty żywienia stanowią największą część nakładów ponoszonych przy produkcji mleka. Dlatego też rolnicy z niepokojem wyczekują zakazu stosowania pasz z GMO. Dla ogółu producentów jest jeszcze to odległy termin, bo przypadający na początek 2019 r. Jednak niektórzy rolnicy zajmujący się produkcją mleka już muszą żywić bez GMO, albo wkrótce wykluczyć pasze z roślin modyfikowanych.

- Niepokoi mnie opłacalność produkcji mleka w przyszłości, ze względu na wprowadzenie zakazu stosowania pasz z GMO, który to nastąpi w mojej mleczarni jeszcze w tym roku. Obecnie paszę treściwe wytwarzam w własnym gospodarstwie, dokupuję jedynie komponenty białkowe (śruta poekstrakcyjna sojowa, śruta poekstrakcyjna rzepakowa) i dodatki mineralno-witaminowe. Obawiam się gdy wzrośnie popyt na śrutę poekstrakcyjną sojową wolną od GMO, który obecnie jest i tak wysoki. Ceny tego surowca paszowego mogą więc jeszcze wzrosnąć. W przyszłości zadecyduję czy nadal będę stosować soje czy  będzie to już nie opłacalne w żywieniu bydła mlecznego, mówi Sławomir Kańkowski, hodowca bydła i producent mleka.

Zdaniem rolników mleczarnie powinny wziąć pod uwagę zwiększone nakłady rolników z tytułu droższych pasz i podwyższyć ceny w skupach jeśli  wprowadzają zakaz stosowania pasz z GMO. Jest to dobrowolna decyzja mleczarni, która ma prowadzić do zwiększenie dochodów, z racji reklamowania wytwarzanych produktów jak NON GMO. Dlaczego więc koszt tego przedsięwzięcia mają brać na siebie producenci?

Podobał się artykuł? Podziel się!