Ludmiła Kucharska, dyrektor zakładu Mlekovity w Lubawie nie uważa tych wskaźników za budzące niepokój. Podkreśla, że branży mleczarskiej dzieje się coraz lepiej. Chwali konsolidację. Jej zdaniem połaczenie jej zakładu z Mlekovitą zaowocowało podniesieniem ceny litra w skupie o 12 proc. Co więcej stać teraz zakład na wysłuchiwanie opinii dostawców. Ich zdaniem dobra a jednoczesnie realna cena za litr to 1,05 zł.

Wracając jednak do sieci. Teoretycznie są one postrzegane przez branżę jako zło konieczne. Walka z marżami i opłatami, które narzucane są dostawcom stawiają ich po ścianą według niektórych przedstawicieli mleczarń. Na niedawnym spotkaniu w hotelu Sheraton Andrzej Gantner, dyrektor Polskiej Federacji Producentów Żywności musiał odpierać zarzuty jakoby dialog między branżą a sieciam, był w rzeczywistości monologiem.

Jeden z mleczarzy powiedział wprost: wiem, ze jeżeli ja się nie zgodze na warunki sieci, to "wyprowadzą mnie  bocznymi drzwiami", bo za głównymi stoją już w  kolejce tacy, jak ja, gotowi podpisać umowę.

Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi stara się uczestniczyć w dyskusji obydwu stron, być w niej nawet pośrednikiem, a wrecz inicjatorem. Jednak z kuluarowych rozmów nie wynika, żeby narazie coś z tego wynikało. Niedawno pisaliśmy o sprawie Eurosera, który wziął sprawy w swoje ręce i podał jedną z sieci do Sądu Gospodarczego- okazało się, że nie wszystkie opłaty były uzasadnione, gdyż nie egzekwowano ich. Producenci powinni pamiętać, ze taka droda też istnieje.

Źródło: farmer.pl