Produkcja mleka stała się jedną z najbardziej opłacalnych gałęzi produkcji zwierzęcej. Skutkuje to coraz częstszymi inwestycjami w gospodarstwach wyspecjalizowanych w hodowli bydła mlecznego. Powstaje coraz więcej nowoczesnych obór, których koszty stanowią olbrzymie sumy. Jednak nie wszyscy są skłonni zaufać w optymistyczne wizje mówiące o stabilności koniunktury na mleko. Tacy hodowcy podchodzą do problemu powiększania stada i nowych inwestycji w sposób racjonalny. Zamiast budować nowe obory, modernizują i adaptują stare budynki. Oczywiście remontowane obiekty odbiegają od tych budowanych od podstaw w kwestii wygody zwierząt i obsługi. Ryzyko inwestycyjne jest jednak mniejsze z racji mniejszych kosztów.

Nie bez znaczenia jest możliwość uzyskania dofinansowania z PROW-u. Wielu rolników korzysta więc z możliwości zwrócenia części kosztów inwestycji z funduszu, łącznie z poprzedniej edycji programu "Modernizacja" dofinansowano 2,8 tys. inwestycji budowlanych.

HALA NA ZASIEKU

Pierwsze gospodarstwo, które odwiedziliśmy, znajduje się na północnym Mazowszu. Gospodarstwo kilka lat temu przejął syn poprzedniego gospodarza wraz z małżonką. Mlecznice utrzymywane były w oborze uwięzionej z legowiskami w dwóch rzędach, korytarzem paszowym na środku i łańcuchowym zgarniaczem obornika. Pasza podawana była do żłobów z wysokimi murkami. Pierwszy etap modernizacji polegał na dostosowaniu korytarza paszowego do podawania paszy z paszowozu. Tak powstały stół paszowy okazał się o wiele łatwiejszy w sprzątaniu. Pozwoliło to na prawidłowe żywienie krów TMRem, które wiąże się z pozostawaniem niedojadów. Drugim etapem była adaptacja korytarzy gnojowych, tak aby obornik usuwać można było za pomocą ładowarki przegubowej. Stary wyciąg wymagał wymiany łańcucha ze zgarniaczkami, jak i kół narożnych, wiodących i zwrotnych. Praktyka pokazuje, że ten system usuwania obornika jest bardzo kosztowny w eksploatacji, dlatego modernizacja pozwoliła na pewne oszczędności.