Coraz częściej słyszymy o produktach nazywanych bio, organicznych czy ekologicznych. W tym koszyku znajduje się również żywność ekologiczna. Jest wytwarzana wyłącznie przy użyciu naturalnych składników, z surowców, które również zostały wyprodukowane bez udziału sztucznych środków chemicznych, jak i modyfikowanych genetycznie. Czy tak jest naprawdę i jak to w praktyce wygląda? Przekonaliśmy się w gospodarstwie pana Piotra Zdziarskiego z Łabiszyna w woj. kujawsko-pomorskim, który razem z rodziną od 2000 r. zaczął prowadzić rolną produkcję w typie ekologicznym. Rolnictwo w tym przypadku jest połączone z wytwarzaniem wędlin i sprzedażą mięsa. Maciej Zdziarski (ojciec pana Piotra) jest właścicielem sąsiadującego z gospodarstwem zakładu mięsnego Rolmięs, więc można powiedzieć, że mamy tutaj do czynienia z kompletną produkcją od pola do stołu, w wersji eko.

DLACZEGO EKOLOGIA?

Pomysł na podjęcie działalności tego typu zrodził się ponad 14 lat temu. Wszystko było spowodowane zmieniającym się rynkiem w branży wędliniarskiej. Zaczęło się pojawiać wiele mniejszych i większych zakładów mięsnych, w dużej części z kapitałem zachodnim. Konkurencja stawała się coraz silniejsza. Tak zrodziła się idea, aby stworzyć produkt wysokiej jakości, którym Rolmięs będzie się wyróżniał spośród całej gamy wyrobów mięsnych. W zakładzie wrócono do polskich norm z lat 60. dotyczących wyrobu wędlin, które nie przewidywały dodatków polepszających, obecnych teraz tak powszechnie w wędlinach. Na początku zakład skupował trzodę chlewną od rolników utrzymujących ją w systemie ekologicznym. - Czasami jeździliśmy po kilka sztuk świń nawet kilkaset kilometrów, wszystko po, aby utrzymać ciągłość produkcji - tłumaczy Ryszard Gordon, kierownik masarni oraz wujek pana Piotra. Po dziś dzień zakład współpracuje z rolnikami, ale też do produkcji są włączane zwierzęta pochodzące z gospodarstwa pana Piotra. Znajdziemy tam świnie rasy złotnickiej, bydło mięsne Hereford oraz drób, który cieszy się coraz większą popularnością wśród konsumentów.