W literaturze często się mówi - jak krowa nie ma selenu to będzie miała więcej komórek somatycznych. Dlaczego? Ponieważ selen jest ważnym składnikiem w terapii/prewencji mastitis, to jest prawda ale tylko częściowo, do pewnego momentu - mówi prof. dr hab. Zygmunt M. Kowalski z UR w Krakowie.

Nadmiar selenu w organizmie krowy - powyżej 0,5 mg Se/kg suchej masy - może powodować m. in. utratę apetytu, zapalenie racic, kulawiznę a nawet śmierć.

Dzienne zapotrzebowanie na selen wynosi 0,3 mg/kg suchej masy pokarmu. Jeżeli krowa produkuje 25 kg mleka, pobiera 22 kg suchej masy. To norma na selen w tym przypadku wynosi 6,6 mg.

Przykładowo mieszanka mineralno-witaminowa zawiera 70 mg Se/kg. Czyli dawka mieszanki ustalona w wysokości 100 gramów/dzień jest w porządku - wyliczał profesor na szkoleniu dla rolników w Kuczynie k. Ciechanowca.

- Zdarza się jednak, że doradca żywieniowy - a raczej handlowiec - przyjeżdża i mówi masz problem z mastitis to daj 200 g mieszanki. Hodowca daje i jaki jest efekt. Krowy zamiast 7 mg mają 14 mg Se czyli dwa razy za dużo. A selen w takiej dawce jest trucizną. Dlaczego możemy być przedmiotem takiej manipulacji? Głównie dlatego, że ciągle dominuje zbyt mały profesjonalizm. Wydaje się, że jakby HF wyprzedził edukację - kontynuuje.

- Wniosek jest taki, jak jest mało selenu to mogą być komórki somatyczne w mleku. Ale uzupełnienie działa tylko do momentu pokrycia czyli 0,3 mg Se/kg SM. Powyżej to nie działa a wręcz jest szkodliwe. Szkodliwe jest dla krowy i naszego portfela - zakończył Kowalski.