Zdawałoby się, że inseminacja w pełni zastąpiła już krycie naturalne bądź też niebawem tak się stanie. Fakty są jednak inne. W przypadku bydła mięsnego, którego pogłowie w naszym kraju systematycznie rośnie, najczęściej stosowane jest krycie haremowe. Na krycie naturalne decydują się również hodowcy bydła mlecznego, w przypadku samic, które po raz kolejny "powtarzają". Nie chcąc wydawać kolejnych pieniędzy na zabieg inseminacji, korzystają z krycia naturalnego, które w popularnym mniemaniu nic nie kosztuje. Niektórzy rolnicy decydują się również na haremowe krycie jałowic mlecznych w przypadku całodobowego utrzymania pastwiskowego. W takim wypadku, podobnie jak przy bydle mięsnym, cała odpowiedzialność za wykrywanie rui i zacielanie spada na buhaja.

MINUSY KRYCIA NATURALNEGO

Jednym z problemów naturalnego unasieniania jest źródło pozyskiwania buhajów. Jeśli decydujemy się na pozostawienie rozpłodnika z własnej hodowli, będzie on spokrewniony z częścią samic z naszego stada. Użytkowanie go niesie więc ryzyko wzrostu inbredu. Z kolei zakup buhaja wiąże się ze sporym wydatkiem, który przy rzadkim użytkowaniu raczej się nie opłaca.

Nie wszystkie buhaje są chętne do obskakiwania samic. Zdarzają się również osobniki, które po kilku nieudanych skokach szybko zaprzestają prób kopulacji. Problem może leżeć również po stronie samicy, która pomimo rui nie chce spokojnie stać pod rozpłodnikiem.

Rozróżniamy dwie podstawowe metody krycia naturalnego: haremową oraz krycie z ręki. Utrzymywanie buhaja z grupą samic powoduje, że nie znamy dokładnej daty krycia, co powoduje problemy z oszacowaniem daty wycielenia. Jeśli buhaj nie jest wystarczająco aktywny, może również zdarzyć się, że część samic nie zostanie pokrytych. Z kolei krycie z ręki wymaga wydzielonego kojca bądź krycia dosłownie z ręki (trzymając rozpłodnika na postronku). W pierwszym przypadku musimy monitorować zachowanie zwierząt, natomiast druga metoda może być niebezpieczna dla obsługi.

Krycie naturalne nie jest tak tanie, jak na pierwszy rzut oka może się nam wydawać. Rozpłodnik zajmuje miejsce, jak również zjada dawkę, co pozwoliłoby na utrzymanie kolejnych osobników przeznaczonych do produkcji. Oczywiście, po skończonej "służbie" buhaj może być sprzedany na rzeź bądź do dalszej hodowli. Jednak w pierwszym przypadku uzyskujemy niepełny zwrot naszych nakładów. W drugiej opcji wartość hodowlana musi być potwierdzona, aby otrzymać wysoką cenę za zwierzę.