"Nie możemy tak po prostu zrezygnować z subsydiów rolnych. W przyszłości bowiem może się okazać, że mamy z żywnością taki sam problem, jak dziś z energią i gazem. Dlatego nie możemy dziś podejmować złych decyzji politycznych. Musimy zapewnić w przyszłości dostęp do żywności, po rozsądnych cenach, na naszym kontynencie" - powiedział w środę dziennikarzom w Berlinie minister rolnictwa Horst Seehofer.

Minister wyraził też poparcie dla stanowiska Francji, która uważa, że obecny kryzys żywnościowy tłumaczy potrzebę utrzymania silnego sektora rolnego oraz Wspólnej Polityki Rolnej (WPR).

Tymczasem niemiecki wiceminister finansów Thomas Mirow w rozmowie z brukselskimi korespondentami zagranicznych mediów opowiedział się za zmniejszeniem tempa wzrostu unijnych wydatków w nowym wieloletnim budżecie UE po 2013 roku.

Wskazując na rosnące ceny żywności opowiedział się za przeorganizowaniem wydatków z budżetu UE - odejściem od dotacji rolnych, które dziś pożerają lwią część tego budżetu (ok. 40 proc.), na korzyść polityk związanych ze Strategią Lizbońską, takich jak innowacyjność i badania.

"Nie podzielamy stanowiska ministra finansów, które jest błędne już w punkcie wyjścia. Rolnicy europejscy dostają dotacje nie na produkcję, ale na pokrycie kosztów wynikających z obowiązku spełniana srogich unijnych norm dotyczących ochrony środowiska czy dobrostanu zwierząt. Dopłaty bezpośrednie powinny być kontynuowane także po 2013 roku" - powiedział wiceminister rolnictwa Gert Lindemann.

Lindemann przyznał jednak, że "jeśli ceny będą nadal rosły, wówczas możemy zmniejszyć subsydia" i przeznaczyć środki na wzrost innowacyjności i badania. Zasugerował też, że jeśli będą zmniejszane bezpośrednie dopłaty rolne (pochodzące z tzw. pierwszego filaru WPR), to należy zwiększyć wydatki na tzw. drugi filar WPR, czyli strukturalny rozwój obszarów wiejskich.

Zarówno Seehofer, jak i Lindemann wyrazili przekonanie, że nie można obwiniać WPR za rosnące obecnie ceny produktów rolnych, które wywołały protesty, a nawet zamieszki w kilku krajach rozwijających się.

"Europa nie jest przyczyną głodu na świecie, ale ciąży na nas odpowiedzialność za to, by go zwalczać" - powiedział Seehofer.

"Powinniśmy zagwarantować bezpieczeństwo żywnościowe kontynentu europejskiego, a także wesprzeć kraje rozwijające się. Dlaczego jednak mamy zagrażać egzystencji europejskich rolników, skoro to nie pomoże tym, którzy cierpią z powodu głodu. Nie pomożemy biednym, osłabiając silnych" - dodał.

Wypowiedzi ministrów niemieckich to głos przed zaplanowaną na lata 2008/2009 reformą unijnego budżetu. Zdecydowali o niej przywódcy państw unijnych, kiedy po miesiącach trudnych negocjacji przyjęli na szczycie w grudniu 2005 wieloletnie plany budżetowe UE na lata 2007-13.

Nie cichła wówczas krytyka, że struktura budżetu UE (43 proc. na rolnictwo, 35 proc. na politykę spójności) jest przestarzała i nie odzwierciedla wyzwań stojących przed dzisiejszą Unią.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!