W wersji podstawowej dojarnie zarówno przewodowe, jak i hale udojowe mają zapewnić tylko dój krów. Tę podstawową funkcję dojarek można wzbogacić o: zdejmowanie aparatu udojowego, pomiar mleka, masaż wymienia, wykrywanie komórek somatycznych, stacje komputerowego żywienia, automatyczne wykrywanie rui, bramki selekcyjne.

Sprawna hala udojowa, zapewniająca spokojny, płynny dój i nie powodująca stresów u krów to najważniejsza rzecz, o jaką musi zadbać hodowca – uważają Władysław Kapusta i Ewa Juchniewicz, którzy prowadzą oborę na 184 krowy w Stacji Badawczo-Doświadczalnej w Bałdach, należącej do Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Dlatego, gdy cztery lata temu modernizowali oborę z uwięziowej na wolnostanowiskową, postanowili wyposażyć ją, jak mówią, „na maksa”. Przy takim wyposażeniu rola człowieka ogranicza się praktycznie do założenia aparatu udojowego, resztę na każdym etapie doju pilnuje elektronika. A wszystko to jest sprzęgnięte w jeden system zarządzania stadem.

W każdej chwili dostępne są więc wszystkie dane, jakie hodowca potrzebuje o każdej krowie: jak się doi, ile zjada paszy, ile waży, czy choruje, czy ma ruję, czy jest podejrzana o zapalenie wymion, czy trzeba ją oddzielić od stada. Do tego także nie potrzeba już człowieka. Program sam wysyła sygnał do bramki selekcyjnej, która skieruje taką krowę do innego wyjścia. Na każdym stanowisku udojowym dostępne są wszystkie nakazy, zakazy i przypomnienia związane z krową, która właśnie się doi.

Ale to nie wszystko, co proponują rolnikom poszczególne firmy. Aby nie być posądzonym o stronniczość, firmy uszeregowaliśmy pod względem alfabetycznym. Przy opracowywaniu tych informacji korzystaliśmy z bardzo ciekawego wykładu prof. Mariana Lipińskiego, wygłoszonego w czasie Międzynarodowych Targów „FERMA BYDŁA”, które odbyły się w Poznaniu w połowie lutego, oraz informacji uzyskanych od przedstawicieli poszczególnych firm.