Nowy szczep Staphylococcus aureus oznaczono w próbkach mleka podczas testu na mastitis. Stwierdzono, że nowa forma nie może być zidentyfikowana za pomocą standardowych testów na MRSA. Naukowcy twierdzą, że bydło może być rezerwuarem zarazka, co stanowi ryzyko przenoszenia go na pracowników ferm oraz innych, mających kontakt ze zwierzętami. Badania pokazały, że obszary geograficzne, gdzie zidentyfikowano nowe szczepy A. aureus pokrywają się z tymi, gdzie odnotowano zwiększona liczbę przypadków zachorowań u ludzi. W Szkocji potwierdzonych zostało 12 przypadków nowego szczepu u ludzi, w Anglii 15. 24 przypadki zachorowań zdiagnozowano także w Danii.

Nie uważa się jednak, aby bakteria mogła zagrażać zdrowiu publicznemu, gdyż już proces pasteryzacji ją zabija. – Należy podkreślić, że picie mleka i jedzenie produktów mleczarskich nie stanowi zagrożenia dla zdrowia – mówi dr Mark Holmes z Uniwersytetu w Cambridge. – Głównym problemem jest fakt, iż krowy mleczne stanowią rezerwuar zarazka i mogą powodować infekcje u ludzi, którzy pracują na fermach. Ci z kolei, mogą przenosić zarazki na szerszą społeczność. – tłumaczy.

Jednak nawet dla pracowników ferm, ryzyko infekcji może być niewielkie. Zazwyczaj choroba nie ujawni się, chyba że osoba ma osłabiony układ odpornościowy. Również picie niepastyrozowanego mleka niesie pewnie ryzyko, jednak jak uważa dr Holmes, ryzyko jest niewielkie i w tym przypadku większym niebezpieczeństwem jest bruceloza niż nowy szczep MRSA.

Dr Holmes powiedział także, że nie jest do końca pewne jak bardzo bakteria jest rozpowszechniona w środowisku, ale badania pokazują, że może być obecna u prawie 3 proc. stad w Wielkiej Brytanii.