Pierwsze efekty badań są bardzo obiecujące. Praca badawcza Aleksandra Greena nosi nazwę „krowia koo-muuu-nikacja”. Jak mówi naukowiec, obserwacje są prowadzone po to, by jeszcze lepiej zrozumieć potrzeby bydła. Green wierzy, że uda mu się rozwikłać tajemnicę mowy tych zwierząt. Pracę podzielono na etapy. Najpierw w badaniach „biorą udział” jałówki, jednak w kolejnych etapach dołączą do nich starsze krowy oraz pozostałe grupy. W jaki sposób naukowiec namawia zwierzęta do „mowy”?

Najpierw wyodrębnia on pojedynczą sztukę ze stada, choćby na chwilę i bada jej reakcję na sytuację. Zazwyczaj taka izolacja trwa pół godziny. Obserwowane zwierzę jest oddzielane od reszty i przetrzymywane w odległości kilkunastu metrów od pozostałych. Jałówka patrzy na całą grupę i stara się z nią skomunikować.

- Pierwsza faza badań jest najmniej stresująca dla badanych zwierząt. Już teraz jestem w stanie to stwierdzić. Zazwyczaj gdy zwierzę jest podekscytowane lub po prostu wystraszone, wydaje długie i bardzo głośne dźwięki. W tym przypadku wezwanie jałówek ma bardzo niski ton – mówi naukowiec.

Zarządzanie stadem

Pan Green uważa, że jego badanie może pomóc rolnikom w lepszym zarządzaniu stadem. - W tej chwili musimy poznać cały repertuar wydawanych dźwięków, by w pełni je rozpracować. Następnie przyjdzie czas na technologię, którą przetłumaczymy dokładnie ten język. Mam nadzieję, że później będzie ona interesująca dla hodowców, którzy będą chcieli zrozumieć swoje zwierzęta. Dzięki niej będzie można reagować na przykład na złe samopoczucie zwierzęcia - powiedział. Zaznaczył, że według niego bydło jest jednym z najciekawszych i najbardziej tajemniczych zwierząt hodowlanych.

Opracowanie przedstawiające wnioski z badań naukowca poznamy najwcześniej w 2020 roku.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!