Klasy EUROP mówią nam o wydajności tuszy, natomiast nie informują o jakości mięsa. Aktualni ceny płacone za żywiec są pochodną tego, ile mięsa można uzyskać z tuszy. To co naszym zdaniem potrzeba w Polsce, to wdrożenie systemu, który pozwoli dzielić tusze, dajmy na to w klasie R, na tusze, które dadzą bardzo dobra jakość mięsa, oraz na te, które dadzą słabą jakość mięsa.   
W detalu można pogrupować elementy np. rostbefy na te, które są słabej jakości i te dobrej jakości. Tak żeby nie sprzedawać ich w jednej cenie. -Mówi Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego 

W Australii działa taki system, że zakłady mięsne, które potrzebują sprzedawać wołowinę wyższej jakości, poszukują żywca o odpowiednich parametrach u dostawców i dają za to pewną premię cenową. Ten mechanizm powoduje, że rolnicy mają jasny sygnał za co się płaci więcej i ustawiają się z produkcją w tym kierunku w jakim zakłady płaca lepiej. Czyli popyt na wołowinę wysokiej jakości przekłada się na sygnały dla rolników co produkować. I ta komunikacja jest bardzo dobra. Podobnie jest w Stanach Zjednoczonych, tam ci, którzy prowadzą feedloty, mają cenę płaconą w zależności od klasy mięsa. -Dodaje Jerzy Wierzbicki  

Podobał się artykuł? Podziel się!