Na ten dzień hodowcy bydła mlecznego czekali jedenaście lat! Od roku 1995 r., gdy zrzeszyli się w Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka, cały czas walczyli o przejęcie wszystkich kompetencji związanych z hodowlą. Kolejni ministrowie rolnictwa i przedstawiciele administracji państwowej przeżywali rozdarcie i wahania: raz mieli chęć przekazać hodowcom wszelkie uprawnienia, a potem znowu obawiali się o przyszłość polskiej hodowli. Wreszcie hodowcy dopięli swego i 1 lipca przejęli ostatni, niezdobyty obszar, ale i najważniejszy: ocenę bydła wraz z laboratoriami oceny mleka. Stało się to w rok po przekazaniu hodowcom prowadzenia ksiąg hodowlanych.

Przekazane hodowcom zadania dotyczą:
  • prowadzenia oceny wartości użytkowej bydła mlecznego i publikowania wyników tej oceny;
  • ustalania założeń krajowych programów hodowlanych;
  • prowadzenia laboratoriów badania składu mleka;
  • prowadzenia systemu informatycznego SYMLEK na potrzeby oceny bydła;
  • bilansowania potrzeb i możliwości produkcyjnych w hodowli bydła mlecznego;
  • prowadzenia specjalistycznych szkoleń zawodowych dla osób prowadzących ocenę wartości użytkowej zwierząt oraz wydawania zaświadczeń w tym zakresie.
DZIEŃ HISTORYCZNY
1 lipca 2006 r. będzie więc, bez większej przesady, historyczną datą dla polskiej hodowli bydła. Hodowcy przejęli bowiem wszystkie uprawnienia z nią związane. Rozpocznie to nowy etap w dziejach hodowli. Ale już widać, że etap bardzo trudny. Czasy nie są sprzyjające, gdyż na poważne skutki suszy, która w największym stopniu dotknęła właśnie hodowców bydła, nałożyła się kara dla nich za przekroczenie kwot mlecznych. Hodowcy będą musieli z tego powodu
zapłacić w tym roku 350 mln złotych! Już obserwuje się zniechęcenie do podnoszenia poziomu hodowlanego, co wiąże się z rezygnowaniem z oceny krów. Spółdzielnie mleczarskie też szukają oszczędności i wycofują się z dopłat do mleka dla gospodarstw, w których stada są pod oceną. Cały ciężar oceny przechodzi na hodowców, co zwiększa koszty hodowli. A gdy trzeba szybko znaleźć oszczędności, rezygnacja z prowadzenia oceny nasuwa się automatycznie.

Jak to się jednak dzieje, że decyzje te przychodzą hodowcom tak łatwo? Jeszcze niedawno świętowali 100-lecie oceny bydła w Polsce. W poszczególnych regionach odbywały się uroczyste spotkania kilku pokoleń hodowców, zawsze przy wypełnionych salach. Hodowcy nie kryli dumy i wzruszenia, gdy odbierali pamiątkowe medale. Atmosfera na tych spotkaniach pozwalała spokojnie myśleć o przyszłości oceny bydła w Polsce. Zwłaszcza że produkcja mleka stała się w ciągu ostatnich lat najbardziej dochodowym i stabilnym kierunkiem produkcji rolniczej w naszym kraju. Żaden inny kierunek nie zapewniał tak szybkiego rozwoju gospodarstwom rolnym. I to widać na wsi: nowe obory, nowe domy, nowe traktory, nowe samochody. To wszystko z mleka!

Dlaczego więc teraz, gdy całe rolnictwo, a produkcję mleka w szczególności, dotknęły kłopoty, tak wielu rolników rezygnuje z postępu w hodowli? Mało przekonujące jest najczęściej słyszane tłumaczenie, że jest trudno, dochody spadają, a ocena dużo kosztuje. Nie zawsze też rolnicy są do końca przekonani, po co ta ocena właściwie jest i jak ją przełożyć na konkretną pracę w stadzie.Dlaczego więc teraz, gdy całe rolnictwo, a produkcję mleka w szczególności, dotknęły kłopoty, tak wielu rolników rezygnuje z postępu w hodowli? Mało przekonujące jest najczęściej słyszane tłumaczenie, że jest trudno, dochody spadają, a ocena dużo kosztuje. Nie zawsze też rolnicy są do końca przekonani, po co ta ocena właściwie jest i jak ją przełożyć na konkretną pracę w stadzie.

OCENA TO ZYSKI
Gdyby oceną były głównie koszty, nie przetrwałaby 100 lat. Żaden hodowca na świecie nie będzie do hodowli dopłacał. Dlaczego w krajach, gdzie hodowla bydła najszybciej się rozwija, ocenia się 70–80 proc. krów, a w kraju, od nazwy którego pochodzą słynne „holenderki”, nawet ponad 90 proc? Dlatego, że ocena daje rolnikom konkretne pieniądze. Ot chociażby ze sprzedaży jałówek hodowlanych i nasienia buhajów. Ile pieniędzy na polskich rolnikach zarobili w ciągu ostatnich kilku lat rolnicy niemieccy, holenderscy czy francuscy? Bo mają duże pogłowie krów pod oceną i mogą handlować zwierzętami hodowlanymi! A w Polsce rynek jałówek z rodowodami jest bardzo mały, gdyż mało jest krów pod oceną. A jest to bardzo zyskowny biznes!

Ten duży w ciągu ostatnich lat import jałówek na pewno przyczynił się do postępu hodowlanego w Polsce, ale jednocześnie hodowcy jakby przestali myśleć o własnej pracy hodowlanej, uważając, że zawsze można kupić dobre jałówki za granicą. To duży błąd! Dla rozwoju hodowli w kraju zasadnicze znaczenie ma wkład własnej pracy, a nie bierne opieranie się na obcym dorobku hodowlanym. Holandia, Francja czy Niemcy są tego najlepszymi przykładami!

Nasi hodowcy pokazują, że nie brakuje im talentów hodowlanych. Potwierdzają to najlepsi selekcjonerzy z Holandii, Włoch czy Wielkiej Brytanii, którzy na ostatnich wystawach hodowlanych oceniali polskie krowy. Wszyscy mówili, że nie mamy się czego wstydzić i że nasze krowy mogłyby konkurować z innymi na najważniejszych europejskich wystawach hodowlanych. Niedługo będziemy tego świadkami, gdyż jeden z naszych najlepszych ośrodków hodowli zarodowej poważnie przygotowuje się do prestiżowej wystawy w Cremonie.

OCENA CELU
Takiego postępu nie byłoby bez oceny krów i umiejętnego wykorzystywania wyników tej oceny. Może rolnicy mają za mało wiedzy, jak umiejętnie wykorzystywać wyniki oceny w bieżącej pracy hodowlanej? Jak bardzo może im to pomóc, na przykład, w poprawie żywienia zwierząt, w osiągnięciu celu hodowlanego i wyboru kierunku przekształcania zwierząt.

Dopiero po odpowiedzeniu sobie na pytanie, co chce się osiągnąć i jak zmieniać zwierzęta, można ustalić, jak to zrobić. Metody postępowania powinny być każdorazowo przemyślane i dostosowane do warunków, w jakich będą stosowane. Tylko wtedy osiągnie się cel najkrótszą drogą i przy najmniejszych kosztach. Bez oceny wartości hodowlanej zwierząt celu tego nigdy się nie osiągnie. Bo jak można osiągnąć cel, na przykład: wzrost wydajności mleka, zawartość białka w mleku, zmniejszenie komórek somatycznych w mleku, gdy nie wiemy, jak daleko do tego celu? Doskonalenie genetyczne bydła mlecznego, które najlepiej będzie odpowiadało naszym potrzebom i możliwościom, jest podstawowym warunkiem rozwoju hodowli w Polsce. Zależy to od wkładu pracy i umiejętności naszych hodowców, którzy mają do tego najważniejsze narzędzie: ocenę wartości użytkowej krów.

Na ten moment hodowcy bydła czekali wiele lat. Dyrektor Krajowego Centrum Hodowli Zwierząt Leszek Sobolewski (z prawej) wręcza wiceministrowi rolnictwa Janowi K. Ardanowskiemu (z lewej) i prezydentowi Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka Leszkowi Hądzlikowi (w środku) komplet dokumentów związanych z przekazaniem oceny hodowcom.

Żródło: "Farmer" 16/2006