Kilka dni temu, 1 lipca, Polska Federacja Hodowców Bydła iProducentów Mleka przejęła zInstytutu Zootechniki ocenę typu ibudowy bydła, wraz zselekcjonerami ztak zwanej grupy G-15. Był to już ostatni element zarządzania hodowlą, nienależący do hodowców. W2004 r. przejęli oni księgi hodowlane. W2006 r. – ocenę wartości użytkowej bydła ilaboratoria oceny mleka. Wtym roku – ocenę typu ibudowy krów. Zakończyło to uspołecznianie hodowli.

Obecny był też współautor tego sukcesu – Jerzy Pilarczyk, wiceminister rolnictwa wlatach 2001–2005 iminister rolnictwa w2005 r., który wspierał hodowców izawsze starał się sprawnie prowadzić ich sprawy wresorcie. Hodowcy nie zapomnieli onim ijako gość zjazdu hodowców nie tylko przyjmował podziękowania za współpracę, ale mógł także podzielić się swoim doświadczeniem, przede wszystkim wsprawie najbardziej oczekiwanej przez hodowców: prywatyzacji stacji inseminacyjnych.

Ta perspektywa staje się coraz bliższa. Polska Federacja Hodowców Bydła iProducentów Mleka to dzisiaj silna iważna organizacja wrolnictwie, ajej głos jest traktowany bardzo poważnie przez najwyższych przedstawicieli administracji państwowej. Rok temu, po przystąpieniu do federacji lubelskiego, śląskiego iświętokrzyskiego związku hodowców bydła oraz Krajowego Związku Hodowców Polskiego Bydła Czerwonego, działa ona już wcałym kraju. Także rok temu, po przejęciu oceny bydła, do Federacji przeszło zKrajowego Centrum Hodowli Zwierząt ponad 900 osób. – Powstała więc potężna firma świadcząca usługi hodowlane wcałym kraju – mógł powiedzieć na zjeździe prezydent Federacji Leszek Hądzlik. – Wspólnie udało nam się zbudować organizację znaczącą wpolskim rolnictwie. Jesteśmy silnymi partnerami do rozmów opolskiej polityce hodowlanej wkraju ina arenie międzynarodowej.