Ograniczenia w handlu białoruską wieprzowiną to wynik obaw przed wirusem afrykańskiego pomoru świń, którego ogniska - jak przypuszczają ukraińskie służby - mogą znajdować się w graniczącym z Polską obwodzie grodzieńskim.

- Zgodnie z naszymi informacjami 16 lutego we wsi Neznanowo w rejonie nowogródzkim obwodu grodzieńskiego na Białorusi spalono całe pogłowie świń z gospodarstw indywidualnych. Ministerstwo rolnictwa Białorusi (...) poinformowało, że działania te przeprowadzono w ramach szkolenia na temat walki z afrykańskim pomorem świń - głosi komunikat Państwowej Służby Weterynaryjnej Ukrainy.

Zakaz importu białoruskiego mleka wytłumaczono natomiast tym, że jego producenci "dopuszczają się systematycznych naruszeń obowiązujących na Ukrainie norm". Nie przestrzegają przede wszystkim dopuszczalnych poziomów obecności w mlekach "preparatów weterynaryjnych".

Zablokowanie przez Ukrainę importu mleka z Białorusi może być związane z tzw. wojną serową, którą Kijów toczy obecnie z Moskwą. Rosjanie twierdzą, że importowane z Ukrainy sery zawierają za dużo oleju palmowego, w wyniku czego siedem ukraińskich przedsiębiorstw znalazło się na liście firm objętych zakazem sprzedaży sera do Rosji.

W środę minister rolnictwa Ukrainy Mykoła Prysiażniuk przyznał, że rosyjski zakaz poważnie wpłynął na interesy ukraińskich producentów mleka.

- Nie zaobserwowaliśmy dotąd podwyżek cen sera, ale jest to wyrób o długim okresie przechowywania. Jednocześnie zauważyliśmy katastroficzny spadek cen mleka w skupie, które z poziomu 2,8-2,9 hrywien (1,12-1,16 zł) obniżyły się do 2 hrywien (0,8 zł) - oznajmił minister.

Zdaniem ekspertów wojna serowa między Ukrainą a Rosją jest elementem szerszego konfliktu, który toczy się między dwoma krajami wokół cen gazu. Kijów domaga się ich obniżki, lecz Moskwa na razie nie wyraża na to zgody.

Podobał się artykuł? Podziel się!