Przykładem gospodarstwa, które postawiło na opas jałówek, jest to prowadzone przez Kazimierza Saka w woj. lubelskim. Pan Kazimierz gospodaruje łącznie na 56 ha, z czego 50 ha to grunty orne, na których uprawiane są: kukurydza, rzepak, zboża i motylkowate. Pozostałe 16 ha zajmują łąki stanowiące źródło pasz objętościowych wysokiej jakości. Regularnie przesiewane użytki zielone szlachetnymi gatunkami traw w połączeniu z roślinami motylkowymi zapewniają co roku wierne plonowanie, stanowiąc podstawę żywienia bydła. W gospodarstwie utrzymywanych jest ok. 80 sztuk bydła, z czego ponad połowę stanowią jałówki.

Dlaczego jałówki?

Wydawałoby się, że opas jałówek jest zupełnie nieopłacalny. Jednak w optymalnych warunkach pozwala również uzyskać satysfakcjonujący zysk. Umiejętne prowadzenie opasu pozwala uzyskać odpowiednie parametry tuszy, za które rolnik uzyskuje "ekstra" dopłatę. Rzecz jasna, opas jałówek w porównaniu z opasem buhajów będzie z reguły wypadał słabiej, jednak ma on też wiele zalet. Przede wszystkim utrzymywanie jałówek jest bezdyskusyjnie bezpieczniejsze w porównaniu z buhajami, m.in. ze względu na mniejsze gabaryty zwierząt i spokojniejsze usposobienie. W poprzednich latach pan Kazimierz utrzymywał również buhaje, jednak dość szybko zrezygnował z tego przedsięwzięcia ze względu na temperament zwierząt. Hodowca skarżył się, że buhaje zaczęły "rozbierać mu oborę".

W obawie więc o stan budynków zrezygnował z utrzymywania wyłącznie byków, na rzecz jałówek. Obecnie w gospodarstwie przebywa 46 jałówek w wieku ok. roku. Oprócz łatwiejszej i bezpieczniejszej obsługi za utrzymywaniem jałówek przemawia...

Cały artykuł w najnowszym, czerwcowym wydaniu Farmera (Zobacz: 6/2016)

Podobał się artykuł? Podziel się!