Sytuacja na rynku mleka jest coraz bardziej napięta. Rosyjskie embargo i rosnąca na całym świecie nadwyżka mleka pociągnęły za sobą znaczne obniżki cen skupu. Choć jeszcze przed kilkoma miesiącami nikt nie spodziewał się takiego obrotu spraw, dziś wielu hodowców musi zaciskać pasa. To, co pociesza, to obietnice zakładów skupujących biały surowiec o końcu obniżek cen na rok 2014. Również wielu ekspertów uważa, że spadki cen znacznie wyhamowały, a w najbliższych miesiącach powinna nastąpić stabilizacja cen.

Poszukiwanie oszczędności w produkcji mleka jest zadaniem bardzo trudnym. Ciężko jest jednak w znaczący sposób ograniczyć wiele wydatków, zwłaszcza że ceny środków do produkcji nie ulegają obniżkom, a często wręcz przeciwnie - notowany jest wzrost cen. Gdzie zatem szukać oszczędności? Największe do zdobycia są w żywieniu całego stada. Nie chodzi jednak o ograniczenia w żywieniu, w sensie zadawania mniejszej ilości paszy, a doszukanie się większej efektywności (racjonalności) żywienia.

Hodowcy bydła mlecznego są w o tyle lepszej sytuacji niż np. producenci trzody chlewnej, o ile ich zwierzęta są przystosowane do wykorzystania doskonałego źródła białka, jakim są pasze produkowane z trwałych użytków zielonych. Dzięki racjonalnemu wykorzystaniu tych pasz można znacząco ograniczyć ilość wprowadzanych z zakupu komponentów białkowych (śruty poekstrakcyjne sojowa i rzepakowa), jednak nie można liczyć na całkowitą ich eliminację z dawki - zwłaszcza w przypadku utrzymywania zwierząt o wysokim potencjale produkcji.

TUZ = NAJTAŃSZE BIAŁKO

Układ pokarmowy przeżuwaczy czyni te zwierzęta wyjątkowymi. Mogą one bowiem dosięgnąć do olbrzymiego magazynu białka w paszach objętościowych, co jest niemalże niemożliwe, a na pewno nie w tak dużym stopniu dla innych gatunków zwierząt. Jest więc o co walczyć. Cała uwaga poszukiwania oszczędności w żywieniu krów mlecznych, jak i całego stada skupić się powinna na zwyżce efektywności żywienia paszami z użytków zielonych.