Wykładowca przedstawił kilka możliwości zastąpienia śruty poekstrakcyjnej sojowej, bo o nią tu głównie chodzi, innymi komponentami. Jednak nie wszystkie z nich są godnym następcą soi.

- Możemy wykorzystywać łubiny, czy grochy. Jednak wyliczając koszt kilograma białka np. w grochu w porównaniu z białkiem soi czy rzepaku, to jest to niestety białko za drogie – twierdził prof. Kowalski.

Mówiąc o alternatywach dla soi genetycznie modyfikowanej, referent przypominał o możliwości wykorzystania mocznika, jako bardzo dobrego źródła azotu dla bakterii żwaczowych.

Zdaniem eksperta najlepszą alternatywą dla soi genetycznie modyfikowanej w dawkach żywieniowych dla krów mlecznych są pasze rzepakowe, w tym poekstrakcyjna śruta rzepakowa i makuch rzepakowy.

- Dlaczego? Po pierwsze, bo je produkujemy i nie musimy importować. Po drugie, bo są bardzo dobre dla krów mlecznych i po trzecie, nie są genetycznie modyfikowane – argumentował wykładowca.

Według eksperta warto korzystać z tego źródła, gdyż Polska jest wielkim producentem rzepaku oraz potentatem w produkcji poekstrakcyjnej śruty rzepakowej i makuchu rzepakowego.

- Niestety 50 proc. tych pasz idzie do Niemiec, po czym firmy paszowe sprowadzają z Niemiec śruty poekstrakcyjne w formie przetworzonej - zauważa Kowalski.

Śruta poekstrakcyjna rzepakowa w porównaniu z sojową ma korzystniejszy skład dla bydła, m.in. ze względu na zawartość metioniny, z którą często występują problemy w dawkach pokarmowych dla krów.

- Jedyny problem, jaki mamy to żywienie rzepakiem cieląt. Robimy doświadczenia na cielakach, które na śrucie rzepakowej nie rosną tak jak potrzeba – podkreślał prof. Kowalski.

Podobał się artykuł? Podziel się!