PRZEGLĄD PRASY: Apetyt na mleko rośnie, bo coraz większe kontrakty na dostawy podpisują Chińczycy i kraje azjatyckie. Według ekspertów wysokie notowania utrzymają się do czasu, gdy farmerzy nie zainwestują w rozszerzenie hodowli. Od końca zeszłego roku do kwietnia tego roku ceny wyrobów mleczarskich na światowych giełdach wzrosły o prawie 50%.

Na pewno można się spodziewać fali podwyżek już od września. W poszukiwaniu surowca firmy spożywcze penetrują cały kraj, nakręcają spiralę oferując 1,5 - 1,6 zł za litr. Z tego, co słyszałem, jeszcze więcej dają niemieccy kupcy, proponujący ponad 50 eurocentów za litr - mówi Jan Gamrat, wiceprezes spółdzielni mleczarskiej w Miechowie, która płaciła ostatnio rolnikom średnio około złotówki, sama z kolei dostając 1,20 zł za dostarczany do sprzedaży w detalu litr 2-procentowego mleka.

Oczywiście takich cen nie da się dłużej utrzymać. Od wczoraj Miechów podniósł więc o 5 - 10 proc. ceny swoich wyrobów. Wobec tego, co dzieje się na rynku mleczarskim, kolejna korekta w górę jest wielce prawdopodobna.

Na dziś dostawcy mleka mogą stawiać warunki. Jeśli komuś się nie podoba odbiorca, zaraz znajdzie się pięciu innych chętnych - braki surowca potwierdza prezes spółdzielni mleczarskiej w Skale Tadeusz Posiada.

Przed większymi podwyżkami wstrzymuje niektórych producentów obawa przed utratą klienteli - Z rynku wypada się raz, potem może już nie być szans powrotu - zauważa prezes ze Skały, który jednak nie potrafi dziś określić, do jakiego poziomu podniosą się ceny wyrobów mleczarskich w sklepach. - Na tyle, na ile zaakceptuje to rynek - mówi enigmatycznie.

Mleka w naszym województwie nie brakuje - uspokaja Zbigniew Nowak, szef oddziału Agencji Rynku Rolnego (odpowiada ona za rynek mleczny) w Krakowie. - W minionym roku kwotowym małopolscy rolnicy wykorzystali tylko 88,5 proc. przysługującego im limitu - wyjaśnia.

Ale Małopolska nie jest mleczną potęgą, a w skali kraju unijna kwota mleczna jest już bliska pełnego wykorzystania. Do 2009 r. nie da się przemieszczać kwot mlecznych między województwami przypomina prof. Czesław Nowak z Akademii Rolniczej w Krakowie, w którego ocenie nie ma też widoków na powiększenie naszej krajowej puli.

Wygląda na to, że remedium na mleczny deficyt trzeba szukać w przeproszeniu się z przydomowym wypasem krasul i udojem na własne potrzeby. Bo to unijne przepisy dopuszczają.

Źródło: Gazeta Krakowska