"Polska nie jest jeszcze gotowa do pełnego uwolnienia kwot mlecznych. Warto natomiast mówić o zwiększeniu limitów i obserwować, jak się zachowuje rynek" - powiedział Sawicki dziennikarzom po posiedzeniu ministrów rolnictwa "27" w Brukseli.

Jako argument przeciw pełnej liberalizacji wskazał sytuację rolników na południu i południowym wschodzie Polski, gdzie są trudne (górskie) warunki hodowli i "może dojść do zagrożenia produkcji".

Spotkanie w Brukseli poświecone było pierwszym propozycjom KE w sprawie przeglądu Wspólnej Polityki Rolnej z 20 listopada. KE zaproponowała m.in. stopniowe zwiększenie kwot, by w 2014 r. w pełni zliberalizować rynek mleka, odejście od instrumentów interwencyjnych i limitów ograniczających produkcję.

Sawicki zapowiedział z zadowoleniem, że od 1 kwietnia najprawdopodobniej zwiększone zostaną przyszłoroczne kwoty produkcji mleka dla poszczególnych krajów, w tym Polski.

Nawiązując do propozycji KE, Sawicki podkreślił, że zawsze był zwolennikiem WPR, opartej zwłaszcza na gospodarstwach rodzinnych. Obecne dyskusje uznał za potrzebne, choć zapewnił, ze "do 2013 r. żadnych wielkich zmian nie należy się spodziewać", m.in. dlatego, że zgodnie z umową państw członkowskich do tego roku zamrożono wydatki na budzącą coraz więcej sprzeciwu w Wielkiej Brytanii i krajach skandynawskich WPR.

"Jesteśmy przeciw nacjonalizacji WPR, a za utrzymaniem dotychczasowego budżetu na politykę rolną" - dodał wiceminister Jan Krzysztof Ardanowski.

Minister Sawicki zwrócił uwagę na zbieżność w niektórych kwestiach polskiego i francuskiego stanowiska np. w sprawie tzw. modulacji. Chodzi o propozycję KE zwiększania wydatków na tzw. drugi filar WPR (rozwój strukturalny obszarów wiejskich) kosztem I filara, czyli zmniejszania dopłat bezpośrednich dla rolników. Sawicki powiedział, że podziela opinię ministra Francji Michela Barniera, by wspieranie rozwoju wiejskiego odbywało się nie tylko kosztem rolnej część budżetu UE.

Jak zastrzega KE, modulacja miałaby dotyczyć tylko rolników starych państw UE i otrzymujących rocznie ponad 5 tys. euro. Dopłaty dla rolników z nowych państw unijnych mają rosnąć - zgodnie z traktatem akcesyjnym, by w 2013 r. osiągnąć poziom dopłat w "starych" krajach.

Sawicki zapowiedział wizytę Barniera w Polsce 30 listopada. Planowane jest też spotkanie z ministrem rolnictwa Niemiec.

Zmiany Wspólnej Polityki Rolnej mają dostosować ją do dzisiejszych realiów - rosnących cen rynkowych, zmian klimatycznych i globalizacji.

Nie są to jeszcze formalne propozycje legislacyjne. Te pojawią się wiosną przyszłego roku, po sześciomiesięcznych konsultacjach. Część z nich - jak ma nadzieję Komisja - zostanie przyjęta przez ministrów rolnictwa przed końcem 2008 r. (czyli za francuskiego przewodnictwa). Najbardziej radykalne zmiany mają wejść w życie wraz z nowym wieloletnim budżetem UE, po 2013 r.

Jedną z ważniejszych propozycji jest stworzenie bardziej jednolitego systemu płatności bezpośrednich dla rolników ze wszystkich państw UE od 2013 r. Teraz systemy bardzo różnią się w zależności od kraju - np. nowe kraje wprowadziły uproszczony system płatności od hektara (a nie produkcji) SAPS, który miał obowiązywać do 2010 r.

Sawicki bardzo pozytywnie przyjął propozycję komisarz ds. rolnictwa Mariann Fischer Boel, by nowe kraje stosowały SAPS aż do 2013 r., czyli do czasu, kiedy ma zacząć obowiązywać nowy system.

Wśród innych propozycji KE jest wprowadzenie limitów dla największych gospodarstw - beneficjentów rolnych funduszy. KE proponuje stopniowe zmniejszanie poziomu wsparcia, gdy całkowita wysokość pomocy przekracza ustalony próg, np. 100 tys. euro rocznie. Najbardziej ta propozycja dotknęłaby Niemcy (głównie spółdzielnie na wschodzie powstałe w wyniku połączenia poenerdowskich państwowych gospodarstw), Wielką Brytanię, Czechy i Danię.

Wobec ostrego sprzeciwu Niemiec, w poniedziałek Fischer Boel zapowiedziała, że jest gotowa swoją propozycję przeanalizować.

Inna propozycja KE to zwiększenie minimalnego obszaru posiadanego przez rolnika gruntu dającego prawo do uzyskania wsparcia unijnego. Wynosi on obecnie 0,3 ha.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!