Chodzi o zrównoważenie - dostosowanie potencjału genetycznego zwierząt do warunków jakie panują w gospodarstwie. W przeciwnym razie będziemy obserwować nawarstwienie się problemów pojawiających się w stadzie: wysoki poziom brakowania, choroby metaboliczne, problemy z rozrodem, niską długowieczność, problemy z mastitis, duże koszty weterynaryjne - w związku z tym wynik ekonomiczny nie jest prostą pochodną wydajności mlecznej krów - mówi dr Marcin Gołębiewski.

Według Polskiej Federacji Hodowców Bydła i Producentów Mleka główną przyczyną brakowania krów w pierwszych czterech laktacjach jest rozród (35 proc.). Dr Gołębiewski tłumaczy to utrzymywaniem krów w niewłaściwych warunkach - krowy nieadekwatnie żywione wyłączają mechanizmy które nie są niezbędne do przetrwania. Nie mogą wyłączyć układu krążenia czy oddychania.

Następnym dużym problemem są choroby metaboliczne (18 proc.), których występowanie narasta wraz ze wzrastającą wydajnością. Z problemem tym stara się walczyć cała rzesza naukowców, dołącza się również PFHBiPM wdrażając program oceny ciał ketonowych.

Dużymi problemami są również mastitis (8 proc.) oraz choroby racic (7 proc.), które również mają podstawy żywieniowe.

PFHBiPM podaje, że ponad 20 proc. krów o wydajności 7 tys. kilogramów mleka jest brakowane już w drugiej laktacji. Niespełna 50 proc. dożywa trzeciej, a tylko 36 proc. rozpoczyna czwartą laktację.

- Rachunek ekonomiczny jest prosty. Jeśli w naszych warunkach krowa o takiej wydajności nie dożywa czwartej laktacji jest nieopłacalna. Koszty remontu stada i leków stosowanych by takie zwierzę dotrwało do tego momentu, często pochłania cały dochód z jego utrzymania. Należy się zatem zastanowić czy wybrać wydajność czy może długowieczność - dodaje dr Gołębiewski.

Podobał się artykuł? Podziel się!