Najbardziej technologia rozwinięta jest w Stanach Zjednoczonych, a najczęściej klonowane jest bydło. Mimo że nadal jest bardzo droga, co najmniej od trzech przedsiębiorstw biotechnologicznych w USA można kupić klony np. wybitnych buhajów i wykorzystywać je do poprawy cech w stadzie.

W Ameryce klonowanie zwierząt na potrzeby rolnictwa jest społecznie akceptowane. Inaczej jest w Europie, gdzie klonowanie budzi sprzeciw przede wszystkim w aspekcie dobrostanu zwierząt. W 2008 roku Komisja Europejska przeprowadziła badanie opinii publicznej, z którego wynika, że większość obywateli UE negatywnie odbiera klonowanie zwierząt na potrzeby produkcji żywności. Większe przyzwolenie jest dla klonowania w celu poprawy odporności zwierząt na choroby, czy ochrony rzadkich gatunków zwierząt.

Europejska Grupa do spraw Etyki w Nauce i Nowych Technologiach (EGE) w 2008 roku wyraziła wątpliwości co do etycznego uzasadnienia klonowania zwierząt na potrzeby produkcji żywności, powołując się na poziom cierpienia i problemów zdrowotnych klonów i ich matek zastępczych.

Krajowy zakaz stosowania technik klonowania zwierząt do celów handlowych wprowadzono jedynie w Danii, a poza nią w żadnym innym państwie członkowskim nie obowiązują szczegółowe przepisy krajowe dotyczące klonowania. Większość krajów UE stosuje jednak techniki klonowania wyłącznie do celów naukowych.

Obawy co do klonowania zwierząt gospodarskich dotyczą także bezpieczeństwa żywności. Z wielu badań wynika jednak, że nie ma żadnych różnic pod względem bezpieczeństwa żywności pochodzącej od klonów i ich potomstwa w stosunku do osobników z hodowli konwencjonalnej. Potwierdziły to już w 2008 roku zarówno amerykański urząd Food and Drug Administration (FDA), jak i Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA), który ponowił tę opinię w lipcu br., podkreślając jednocześnie, że nadal problemem pozostają kwestie zdrowia i dobrostanu zwierząt.

W Ameryce póki co istnieje dobrowolne moratorium na wprowadzenie do obrotu mięsa i mleka pochodzących od klonów, które nie obejmuje jednak żywności pozyskanej od potomstwa klonów, jak również nasienia i zarodków pochodzących od klonowanych zwierząt. Ponieważ nie ma obowiązku oznaczania czy monitorowania takiego nasienia lub zarodków, dlatego też nie można określić, w jakiej ilości takie nasienie (lub zarodki) trafia do Unii Europejskiej, która jest głównym importerem amerykańskiego nasienia. Jak dotąd zagadnienia importu, handlu i korzystania z produktów pochodzących od klonów uregulowane są w ogólnych przepisach prawodawstwa UE, a przepisy te nie wymagają, by podmioty gospodarcze, czy władze zgłaszały produkcję, handel, czy import klonów, ich nasienia, czy zarodków.