Podczas śledztwa wykryto, że inspektorzy przekupywali urzędników z brazylijskiego ministerstwa rolnictwa, hodowli zwierząt i żywności, i tym samym zakłady te mogły prowadzić działalność bez odpowiedniego nadzoru. W związku z wykrytymi nieprawidłowościami Komisja Europejska zdecydowała się na kontrolę, której wyniki zawarto w poufnym raporcie. Kilka dni temu raport przedostał się do mediów, a konkluzje jakie można z niego wyciągnąć są zatrważające.

Opieszałość w przestrzeganiu norm

Jak mówi anonimowy ekspert związany z branżą, karygodna jest opieszałość strony brazylijskiej w sprawie przestrzegania procedur i norm dotyczących uboju i przerobu mięsa.

- W naszym kraju wszystkie zakłady ubojowe bądź rozbiorowe muszą spełniać rygorystyczne normy. A jak można przeczytać w raporcie Komisji Europejskiej, do którego dotarły media, brazylijscy przetwórcy nie spełniają nawet podstawowych norm. Podchodzą w sposób wybiórczy do przepisów unijnych, w praktyce dostosowując tylko te zakłady o których wiadomo, że będą kontrolowane, mówi nasz rozmóca.

Analizując raport ekspertów z Komisji Europejskiej nasuwa się pytanie: Jak europejscy, w tym polscy producenci i przetwórcy wołowiny mają konkurować z Brazylijczykami skoro druga strona ma chociażby niższe koszty związane ze słabszym reżimem sanitarnym? Ważnym aspektem jest również bezpieczeństwo żywności. Mięso z zakładu, który nie spełnia norm jest potencjalnym zagrożeniem. Przykładów w jaki sposób zaniedbania prowadzą do wystąpienia realnego zagrożenia nie trzeba daleko szukać. Jak pokazują ustalenia z początku tego roku, Brazylijczycy eksportowali m.in. mięso porażone Samonellą.

Jak czytamy w raporcie, pomimo szybkiej interwencji na nieprawidłowości wykryte przez organy ścigania, brak jest długoterminowych akcji, które byłby by zakrojone na szerszą skalę. Działania mają charakter doraźny – kontrolowane są jedynie zakłady, które były wcześniej prześwietlane przez policję. Kontrole nie objęły np. wszystkich zakładów należących do firm, do których należały ubojnie bądź przetwórnie zamieszane w nielegalne procedery.

- W 2016 roku, do krajów Unii trafiło ponad 140 tys. ton wołowiny i cielęciny w ekwiwalencie tusz. Przy tak olbrzymiej skali, jakikolwiek zaniedbania mogą prowadzić do bardzo dużego zagrożenia bezpieczeństwa żywnościowego. Dziwi więc fakt, że Komisja Europejska zamiast wyciągnąć konsekwencje np. w postaci embarga (jak zrobiły to np. Chiny oraz USA), prowadzi rozmowy nt. powiększenia dostępu do rynku UE dla mięsa z Brazylii, dodaje ekspert z branży mięsnej.

 

Podobał się artykuł? Podziel się!