Każdy kosi co może. Tak w tej chwili wygląda rzeczywistość w obliczu trwającej suszy. Niektórzy hodowcy zaczęli już wybierać zapasy zgromadzone na zimę, których tak na marginesie też nie było za wiele, gdyż plony z pierwszego pokosu były niższe o co najmniej 20 proc.

Inni z kolei rozpaczliwie poszukują pasz na polach kosząc jeszcze zielone uprawy, które miały być przeznaczone do zbioru na ziarno. Rolnicy koszą jeszcze nadal zielone zboża jare, a także motylkowate, jak np. łubin.

Jest to ostatni dzwonek na takie zabiegi, gdyż uprawy lada chwila zaczną wysychać osiągając zbyt wysoki poziom suchej masy, aby nadawały się na paszę.

Przy braku opadów drugi pokos traw znacznie oddali się w czasie. Efektem takiej sytuacji jest także gwałtowny wzrost cen pasz objętościowych wynikające z ich małej podaży.

Susza zaczyna również doskwierać uprawom kukurydzy stanowiącej drugą podstawową paszę objętościową. Rośliny kukurydzy zaczynają zwijać liście w trąbkę zmniejszając w ten sposób parowanie i powierzchnię wystawiona na ekspozycję słońca.

Nie pocieszają również prognozy pogody, według których w najbliższych dniach mają występować wysokie temperatury i ciągły brak opadów.