Rolnik, Nikolai Chubenok z dumą mówi, że jego stado 50 krów mlecznych produkuje do dwóch ton mleka dziennie dla lokalnej mleczarni Milkavita. Mleczarnia określa wyniki laboratorium jako "niemożliwe", podkreślając, że ich własne testy wykazują śladowe ilości izotopów promieniotwórczych, znacznie poniżej limitów bezpieczeństwa.

- Nie ma żadnego niebezpieczeństwa. Jak można się bać promieniowania? – twierdzi Chubenok, który od 2014 roku produkuje mleko w swoim gospodarstwie położonym zaledwie 45 km na północ od miejsca katastrofy w Czarnobylu, a dwa kilometry od granicy strefy, która pozostaje oficjalnie niedostępna do stałego zamieszkania.

W pobranej przez dziennikarzy próbce znaleziono stront-90, izotop radioaktywny wywołujący nowotwory i choroby układu sercowo-naczyniowego, w ilości 10-krotnie przekraczającej białoruskie przepisy bezpieczeństwa żywności.

Mimo upływu już 30 lat od katastrofy reaktora w Czarnobylu, konsekwencje tego wydarzenia dają ciągle o sobie znać w pobliskiej strefie i mieszkającym tam ludziom.