Na jesieni 2014 roku próbowaliśmy przedstawić na zjeździe producentów mleka, jaki organizowaliśmy, kalkulacje nt. opłacalności produkcji mleka. Trzeba zaznaczyć, że kalkulacje pochodzące z różnych źródeł bardzo się różniły. Rzecz charakterystyczna, że duże gospodarstwa, nawet obciążone kredytami, nie mają największych kosztów produkcji mleka. Tam wydajność pracy przekłada się na mniejszy koszt jednostkowy - mówi prezes Dąbrowski.

Jeszcze kilka miesięcy temu, mleczarnie walczyły o surowiec. - W tej chwili wszystkie mleczarnie mają odpowiednią ilość surowca. Nie kupujemy w tej chwili mleka przerzutowego. Przerabiamy 1,600 milion litrów dziennie. Cały czas trzeba pracować z rolnikami i dbać o jakość surowca, bo to przekłada się na efekt finalnych wyrobów. W momencie wejścia do UE było 440 tysięcy gospodarstw produkujących mleko, a teraz zostało około 100 tysięcy, to są to gospodarstwa, które wyspecjalizowały się w tej dziedzinie i one mają już odpowiednie warunki do tego. Jest też duża grupa gospodarstw, które inwestują, często są to gospodarstwa, gdzie jest młody następca. Bardzo dobrze, że gospodarstwa się rozwijają. Na dzień dzisiejszy nie ma żadnych większych problemów z surowcem. Pozostaje tylko pytanie, co będzie w momencie wejścia w wolny rynek. Czy pokrycie kosztów będzie zapewnione, czy właściciele będą mogli funkcjonować? - pyta Jan Dąbrowski.

Podkreśla, że w strukturze spółdzielni dominują gospodarstwa rodzinne. Od nich kupuje około 85 proc. przetwarzanego mleka. OSM Łowcz działa na terenie województwa łódzkiego, zachodniego Mazowsza, wschodniej Wielkopolski oraz Kujawsko-pomorskiego. Struktura gospodarstw na tym terenie to gospodarstwa rodzinne, które produkują w przedziale 100-150 tys. litrów mleka rocznie.