Jak mówi Jerzy Wierzbicki, prezes Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego, warto korzystać z rozwiązań sprawdzających się w krajach, będących potentatami w produkcji wołowiny.  

- Możemy spojrzeć, w jaki sposób zorganizowane jest środowisko producentów żywca wołowego w Wielkiej Brytanii. Tam współpraca w łańcuchu dostaw wygląda zdecydowanie lepiej niż w Polsce. Dotyczy to również transferu wiedzy do praktyki. Oni cały czas pracują nad poprawą efektywności opasania, nad poprawą genetyki, nad lepszym marketingiem wołowiny. 

Zdaniem prezesa PZPBM, ważne jest również inwestowanie w rozwój oraz reklamę. Tutaj przykładem dla Polaków, mogą być producenci wołowiny z Australii. 

-Natomiast tym, co możemy zaczerpnąć od Australijczyków, jest poważne podejście do przekazywania środków na badania i marketing rolny. Australijczycy zbierają z opłat fiskalnych ok. 70 mln dol. rocznie na badania i rozwój. I kolejne 70 mln dol. na badania i marketing. My może nie będziemy w stanie zbierać takich środków w Polsce, bo mamy znacznie mniejsze pogłowie bydła. Niemniej jednak, środki, jakie my angażujemy w badania i marketing są nieproporcjonalnie mniejsze w porównaniu do tych wydawanych w Australii. - Dodaje Jerzy Wierzbicki.