Prezes Stanisław J. nie przyznaje się do zarzutów, twierdzi, że został pomówiony. Sprawą zajmie się Sąd Rejonowy w Białymstoku - poinformował PAP w piątek rzecznik prasowy białostockiej prokuratury Adam Kozub.

Śledztwo w tej sprawie trwało ponad dwa lata, w czerwcu 2007 roku prezes spółdzielni został zatrzymany i nawet trafił na krótko do aresztu. Dwa tygodnie później jego zażalenie zostało jednak uwzględnione i wyszedł na wolność.

Gdy sąd drugiej instancji rozpatrywał ten wniosek, przed budynkiem sądu protestowała duża grupa pracowników oraz rolników współpracujących z moniecką spółdzielnią. Wierzyli w niewinność prezesa i obawiali się, że jego zatrzymanie wpłynie na sytuację zakładu.

Prezesa Stanisława J. prokuratura oskarżyła o przyjmowanie w latach 2002-2004 łapówek od przedsiębiorcy, który zarabiał na robotach budowlanych na rzecz spółdzielni. Chodziło m.in. o budowę nowej dojrzewalni serów. Zarzut dotyczy przyjmowania korzyści majątkowej w związku z pełnieniem funkcji publicznej, za co grozi do 10 lat więzienia.

Według śledczych, prezes - za pośrednictwem innej osoby, także oskarżonej w tej sprawie - miał otrzymywać 10 proc. kwot z faktur. W pojedynczych przypadkach były to kwoty od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych.

Akt oskarżenia obejmuje też trzy osoby z woj. lubelskiego, którzy mają zarzuty związane z korupcją przy udzielaniu zamówień publicznych. Ten sam przedsiębiorca miał dać 5 tys. zł łapówki, z przeznaczeniem na budowę ławek rezerwowych na stadionie Motoru Lublin.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!