Stanisław Staniaszek z Gosławic w województwie łódzkim utrzymuje obecnie 40 krów, 10 jałówek cielnych, 15 jałówek oraz 8 cieląt. W swojej oborze uzyskuje bardzo dobre wyniki. Przeciętna wydajność od krowy w ubiegłym roku wyniosła 9521 kg mleka. W rankingu najlepszych hodowców w woj. łódzkim pod względem wydajności mleka w rasie hf oraz spośród stad utrzymujących od 20 do 50 krów zajął on 5 miejsce, oraz trzecie w całym powiecie kutnowskim, a warto zaznaczyć, że na tym terenie konkurencja jest duża. W powiecie kutnowskim liczba stad ocenianych w 2010 roku wynosiła 141, a przeciętna wydajność na tym obszarze to 7006 kg. Większe średnie wydajności uzyskano tylko w powiatach: radomszczańskim, sieradzkim, wieluńskim oraz mieście Piotrków Trybunalski.

W 2006 roku Stanisław Staniaszek rozpoczął dużą inwestycję, związaną z budową nowej obory wolnostanowiskowej. Mimo pewnych problemów udało się ją ukończyć 2 lata później, a jej całkowity koszt wyniósł 1,2 mln zł. Wcześniej krowy Staniaszka stały w niewielkiej oborze uwięziowej, w której obecnie stoją opasy.

Mimo wysokiej przeciętnej wydajności stada problemem jest niska zawartość tłuszczu w mleku. Na koniec 2010 przeciętna wydajność tłuszczu od jednej krowy wyniosła 323 kg, przy proc. 3,40 (obecnie jest to około 3,5), białka 316 kg i 3,32 proc. Stosunek tłuszczu do białka w tym przypadku wynosi 1,02 i jest zbyt niski. Mocznik kształtuje się na poziomie 220–230 mg/l co przy tej zawartości białka wskazuje na nadwyżkę białka w dawce i niewielki niedobór energii.

Problemy z niską zawartością tłuszczu zaczęły się już około 3 lata temu, jeszcze w „uwięziówce” – tłumaczy Stanisław Staniaszek. Od tamtej pory hodowca próbuje różnych metod, aby poprawić wyniki oraz radzi się wielu żywieniowców. Jak na razie nie przyniosło to oczekiwanych efektów. Niska zawartość tłuszczu, oraz niski stosunek tłuszczu do białka mogą wskazywać na kwasicę.

Szczególnie odbija się to na rozrodzie – tłumaczy Staniaszek –Mimo że krowy stoją w oborze wolnostanowiskowej na głębokiej ściółce mam problemy z zacieleniem i co jeszcze bardziej dziwi z wykrywaniem z czym w tych warunkach utrzymania nie powinno być problemu – dodaje.

Krowy Staniaszka dostają kiszonkę z kukurydzy, sianokiszonkę, młóto browarniane oraz słomę, które mieszane są w wozie paszowym. Pasze treściwe zadawane są „z ręki” w 6 odpasach, 3 przed południem oraz 3 wieczorem. Chcąc podnieść tłuszcz Staniaszek stosował różne dodatki, np. tłuszcze chronione, kwaśny węglan sodu. Kiedy nie przyniosło to rezultatu, zaniechał. Obecnie dodaje drożdże, a dawkę uzupełnia śrutą kukurydzianą. Również  zwiększenie dawki pasz objętościowych nie przyniosło oczekiwanych efektów. Wyniki są niezmienne od kilku lat.

Staniaszek przez ten czas nauczył się także, że należy dokładnie czytać etykiety polecanych przez doradców produktów. Podaje przykład mieszanki, którą stosował od jakiegoś czasu, o 18 proc. zawartości białka i przypadkowo dowiedział się, że energia paszy spadła z 10 na 7,3 MJ. Oczywiście nie miało to odbicia w cenie produktu, a hodowca chcąc zapewnić ten sam poziom energii, musiałby kupić paszę droższą, o wyższej zawartości energii lub „ratować się” korektorem energetycznym, oczywiście polecanym przez doradcę.
To nie jest w porządku, że w paszy zalecanej przez daną firmę, którą stosuje się od dłuższego czasu, nagle zmienia się skład i w zasadzie, gdyby nie przypadek nie wiedziałbym o tym – mówi Staniaszek.