PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Przeczytane w genach - to budzi emocje

Przeczytane w genach - to budzi emocje

Autor: Radosław Iwański

Dodano: 19-02-2013 14:07

Tagi:

Po artykule polemicznym „Przeczytane w genach” w Farmerze 11/2012 spłynęło do redakcji kilka polemik. Rozdzwoniły się też telefony. Jedni chwalili odwagę i sens podjętej dyskusji, inni wręcz przeciwnie. Każdy ma prawo do swojego zdania. Genetyka jest niezgłębiona, jako nauka, i nie wiadomo czym jeszcze nas zaskoczą naukowcy zajmujący się tą problematyką. Cieszę się, że możemy podyskutować na trudne tematy. Genetyka nie będzie „schodziła" z łamów Farmera. Poniżej zamieszczamy artykuł "Przeczytane w genach" oraz nadesłane polemiki.



Przeczytane w genach 

Muszę przyznać, że w duże - mówiąc łagodnie - zakłopotanie wprawił mnie artykuł pt. "Kim jesteś zagraniczny buhaju?" autorstwa Grzegorza Wojtkielewicza ze SH iUZ w Bydgoszczy. Artykuł ów ukazał SIĘ w firmowym wydawnictwie SHiUZ. 

Zdaję sobie sprawę, że jeśli SHiUZ wydaje pieniądze na swoją gazetę i wysyła ją do rolników, to nie może w niej źle oceniać polskiej hodowli i buhajów, które sprzedaje. Ale przecież nie o to chodzi. Pan Wojtkielewicz napisał, że... "w przypadku użycia nasienia buhajów o słabej wartości hodowlanej, robimy krok do tyłu w hodowli", z czym trzeba się zgodzić.

Jednakże wydźwięk całego artykułu jest niepokojący, bo sugeruje on hodowcom, żeby sięgali tylko po nasienie buhajów z polskich stacji hodowli i unasienniania. Zresztą autor używa w stosunku do firm zagranicznych określenia "obce firmy".

Wymowa tego artykułu zmusiła mnie do napisania ad rem.

Pan Wojtkielewicz na wstępie zastrzega się, że jego celem nie jest deprecjonowanie jednostek sprowadzających do Polski nasienie zakupione od zagranicznych firm inseminacyjnych, ale z jego treści można wyciągnąć wniosek, że taki cel chce osiągnąć. Ale po kolei.

Najbardziej wiarygodną wyceną hodowlaną buhaja jest porównywanie cech budowy, produkcji, funkcjonalnych jego córek używanych w hodowli bydła. Taką wycenę można uzyskać, gdy pokryje się odpowiednio dużą liczbę około 800 krów - użycie 1000 porcji nasienia - nasieniem konkretnego buhaja. Inne warunki, jakie musi spełnić buhaj, aby był wyceniony, to w gospodarstwach muszą być wyceniane minimum 3 buhaje w przedziale czasowym nieprzekraczającym 6 miesięcy.

Aktualna oferta SHiUZ Bydgoszcz prezentowana w najnowszym katalogu zawiera 36 buhajów. Żaden z nich nie jest synem polskiego buhaja.

W 19 przypadkach są to ojcowie pochodzący z USA, Kanada ma 7 buhajów, Francja 5, Holandia 3, Anglia 1, Włochy 1. Przyczyny tego stanu rzeczy należy doszukiwać się w polityce hodowlanej, jaką prowadziło Ministerstwo Rolnictwa i Zakłady Unasienniania do momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej.

Do tego czasu hodowca polski był skutecznie izolowany od materiału genetycznego z najlepszych światowych hodowli. Odwrotnym przykładem są Czesi, którzy dzisiaj mają swoje buhaje w czołówce rankingów europejskich i światowych.

Ceny nasienia czołowych buhajów będących na tak zwanym światowym topie kosztują znacznie ponad 100 zł i tylko nieliczni hodowcy używają ich w swoich oborach. Buhaje te doczekać się mogą wyceny, kiedy ich cena za nasienie będzie porównywalna z ceną najlepszych polskich buhajów oferowanych przez polskie zakłady unasieniania. Na spadek wartości hodowlanej tej grupy buhajów w światowych rankingach do krajowego poziomu trzeba czekać kilka lat - średnio około 5.

Autor artykułu, pan Grzegorz Wojtkielewicz ze SHiUZ w Bydgoszczy, często powołuje się na wycenę prezentowaną na stronie www.wycena.

izoo.krakow.pl. W 10 numerze Farmera szeroko poruszyliśmy kwestię wyceny i czekającej nas, czyli Polskę, dużej pracy, jaką trzeba wykonać w związku z oceną genomową buhajów. W gazecie SHiUZ można przeczytać o kilku buhajach, których nasienie było sprowadzane do Polski z konkluzją, że "na szczęście w programie SHiUZ Sp. z o.o. w Bydgoszczy nie było dla nich miejsca", a autor podaje niskie indeksy tych buhajów.

Otóż podawane wyceny przez Instytut Zootechniki nie są oparte na wycenie na córkach, ale są rodzajem symulacji wartości hodowlanej, a ich wiarygodność zależy od rzetelności przyjętych założeń w programie komputerowym. Myślę, że każdy kraj na świecie posiadający taki program stara się dowartościować swoją hodowlę. Stopień tego dowartościowania zależy od zleceniodawców tych programów. O wycenie na potomstwie wspominałem wcześniej.

Autor artykułu pt. "Kim jesteś buhaju zagraniczny?" dokonał pewnej manipulacji.

Posłużę się tu przykładem wymienianego w opracowaniu importowanego nasienia buhaja o imieniu Rolex. Buhaj ten urodził się 1999 w roku. Wycenę na potomstwie uzyskał 2004 w roku i był w tym czasie używany przez kilka krajów na ojca buhajów. Autor w artykule podaje jego wycenę - symulację komputerową, a nie wycenę na potomstwie - publikowaną przez Instytut Zootechniki.

Aktualnie w 2012 roku jego PF wynosi 103 - tak jak podaje pan Wojtkielewicz.

Warto zauważyć - o czym już nie napisano - ten buhaj ma już 13 lat. Na czym polega manipulacja i sugerowanie rolnikom, że zagraniczne buhaje są złe? Gdybyśmy na przykład porównywali parametry dwóch znanych marek samochodów Volkswagena Garbusa, marzenia w latach 60. wielu Polaków, z samochodem np. Fiat Panda. Jest oczywiste, że parametry Pandy są o klasę lepsze od Garbusa.

Z tym jednak, że w latach 60. Garbus w swojej klasie był czołówką światową, a Panda jest tylko samochodem bardzo, a to bardzo średnim, znajdującym niewielu nabywców.

Należy się zgodzić z autorem artykułu, że można obiektywnie porównywać buhaje z importu, gdy są one wycenione w tym samym kraju na potomstwie. Przypominam sobie buhaja o imieniu Sosa, gdy 2-3 lata temu brylował w polskim rankingu. W tym czasie jego TPI w USA wynosiło 1500 punktów. Można więc przyjąć założenie, że najlepsze polskie buhaje są na poziomie 1500 amerykańskiego TPI.

Jeżeli więc firma w Polsce sprowadza z USA buhaje o TPI 1500, to oferuje hodowcom genetykę porównywalną z polską czołówką. Gdy firmy oferują buhaje w rasie HF czarno-białe nieseksowane o indeksie TPI 1750 i powyżej, to takie nasienie wyprzedza ofertę genetyczną polskich zakładów unasieniania o około 5 lat, czyli średnio dwa pokolenia.

Nie jest tak, że cudze chwalicie, a swego nie znacie.

Polemika w genetyce

Autor: Grzegorz Wojtkielewicz, Stacja Hodowli i Unasienniania Zwierząt w Bydgoszczy

W ubiegłorocznym „Informatorze" wydawanym przez SHIUZ Sp. z o.o. w Bydgoszczy poruszyliśmy niezwykle ważny dla polskich hodowców temat rzeczywistej wartości zagranicznego nasienia buhajów. Choć cieszymy się, że redakcja Farmera go podjęła, to argumentacja red. Iwańskiego zawarta w artykule "Przeczytane w genach" wzbudziła nasze zdumienie i z sygnałów jakie do nas docierają wynika, że nie jesteśmy w tym odosobnieni.

Obecnie hodowcy mają szeroki wybór nasienia pochodzącego zarówno od polskich, jak i od zagranicznych buhajów. Mieć wybór to jedno, ale dobrze z niego skorzystać, to druga sprawa. Powiedzmy sobie jasno: o tym, że proceder wprowadzania na polski rynek niskiej jakości nasienia z zagranicznych rezerw istnieje, wiemy nie tylko my. Sami moglibyśmy się o to pokusić i zalać któryś ze wschodnich rynków nasieniem, którego niszczymy około pół miliona porcji rocznie. Kwestia uczciwości? Hodowlanego fair play? W każdym razie nie robimy tego i nie chcemy, aby polscy hodowcy padli ofiarą takich poczynań. Oczywiście na polskim rynku można kupić także świetne zagraniczne nasienie od topowych buhajów. Naszym celem jest tylko pomóc hodowcy zorientować się za co płaci i jakie geny wprowadza do swojego stada. I chcemy zrobić to za pomocą wyjaśnienia pewnych kwestii, które czasem mogą być mylące, co potwierdzają sami hodowcy.

Przejdźmy do tematu zamieszczania przez zagraniczne firmy inseminacyjne w swoich katalogach informacji, iż dany buhaj jest ojcem buhajów. Niewątpliwie takie sformułowanie działa na wyobraźnię hodowców - taki buhaj musi być dobry! Do rzetelności taka informacja wymaga jednak zaznaczenia, w jakim kraju dany rozpłodnik został ojcem buhajów. Bo jeśli jest to, dajmy na to, Nowa Zelandia, gdzie nacisk kładzie się na łatwość ocieleń i niskie komórki somatyczne, a nie na produkcję mleka, to znajduje to swoje odbicie w programie hodowlanym. Zatem nie każdy ojciec buhajów jest receptą na postęp genetyczny we właściwym kierunku w odniesieniu do polskich warunków. Zachęcamy więc firmy zagraniczne do podawania pełnej informacji. Hodowca na pewno będzie wiedział, jak ją wykorzystać.

Red. Iwański wytyka nam zagraniczne pochodzenie ojców buhajów z katalogu SHIUZ. Oczywistą sprawą jest nasze dążenie do poprawy polskiej hodowli poprzez wprowadzenie do populacji nasienia jak najlepszych rozpłodników. Buhaj Shottle jest dobrym przykładem zagranicznego ojca buhajów, którego 40 synów z dużą korzyścią dla polskiej hodowli wprowadziliśmy do programu hodowlanego. Co ważne, buhaje po nim zostały wytestowane w polskich warunkach i wycenione na polskiej bazie. Natomiast nasienie polskiego wspaniałego ojca buhajów - Outstandinga, którego porcji sprzedaliśmy w terenie ponad 100 tysięcy, tak nasyciło populację, że wprowadzanie do programu jego synów poskutkowałoby pokrewieństwem w kojarzeniach.

Nie możemy dopuścić do takiej sytuacji, dlatego staramy się jak najbardziej urozmaicić pulę genów wprowadzanych na polski rynek, gdyż wprowadzenie tylko polskich buhajów jeszcze bardziej zwiększyłoby inbred w populacji. Nie wstydzimy się tego, co napisaliśmy w Informatorze: dla zagranicznych buhajów o niskiej wartości hodowlanej nie ma miejsca w polskim programie. A to, w jaki sposób określa się w Polsce ich wartość hodowlaną (czyli na podstawie wartości ich córek) - wyjaśniliśmy w naszym Informatorze.

Pan Iwański przytacza w artykule przykład Czech jako rynku rodzimej genetyki posiadającej buhaje w czołówce rankingów europejskich i światowych. Prawdą jest jednak, że czeskie stacje inseminacyjne zostały wykupione przez zagraniczne podmioty, które wprowadzają na rynek czeski swoje nasienie, promując jednocześnie nasienie czeskie w swoich krajach. Przykładem jest buhaj Gavor, wprowadzony na rynek holenderski jako sztandarowy przedstawiciel czeskiego postępu genetycznego. Obecnie buhaj ten dochował się 323 córek i okazało się, że jego wartość hodowlana wyrażona w PF wyniosła zaledwie 108 (w Holandii na 94 córkach uzyskał NVI 43 (topowe buhaje mają ok. 300 NVI), INET 41). Cudze chwalicie...

Najwyższy czas zatrzymać się na chwilę nad opinią red. Iwańskiego na temat wyceny prezentowanej przez Instytut Zootechniki. Według niego nie jest ona oparta na córkach, ale jest rodzajem symulacji wartości hodowlanej dokonanej przez program komputerowy. Wyjaśnijmy: jeżeli nasienie danego buhaja zostało sprowadzone do danego kraju i tam użyte, to buhaj ten po kilku latach doczeka się wyceny na córkach, a nie na symulacji komputerowej. Na stronie Instytutu odnajdujemy informację:

„Jeżeli buhaj posiada ocenę krajową, której powtarzalność jest większa lub równa 0.85, to oficjalną oceną buhaja jest ocena krajowa (typ oceny = K). Jeśli powtarzalność oceny krajowej jest mniejsza od 0.85, to oceną oficjalną buhaja jest ocena międzynarodowa (typ oceny = M)"
Czyli - jeżeli buhaj ma odpowiednią ilość córek w Polsce, dostanie literkę K. Jeśli nie - będzie oznaczony literką M. Buhaj Rolex, którego przykładem posłużył się pan redaktor, dość nieszczęśliwie porównując hodowlę do przemysłu motoryzacyjnego, uzyskał oczywiście wycenę na córkach, a nie na symulacji komputerowej. A jeśli chodzi o jego „podeszły" wiek, wyjaśniamy, że buhaj 10-12 - letni to dobry buhaj, jeśli tylko ma dobrą i stabilną wycenę wartości hodowlanej (każdy praktykujący hodowca wie, iż średnio pierwszą wycenę wartości hodowlanej buhaj uzyskuje dopiero w wieku 5-6 lat). Oczywiście sytuację tę zupełnie zmieni genomika, która umożliwi uzyskanie wyceny genomowej buhaja zaraz po jego urodzeniu, a nawet już na etapie zarodka.

O genomice mowa. Tę „dużą pracę" nad wprowadzeniem wyceny genomowej, o której wspomina red. Iwański w swoim artykule, czekającą „nas, czyli Polskę", SHIUZ w Bydgoszczy rozpoczęła już w 2008 roku. I w dodatku wyzwanie to podjęliśmy samotnie, mimo ogromnych kosztów poniesionych na cel uzyskania wycen genomowych. Wymiernym efektem naszej pracy jest wprowadzenie Polski do EUROGENOMICS - europejskiego konsorcjum pracującego nad wyceną genomową, skupiającego wszystkie kraje europejskie o wysokiej kulturze hodowlanej. Głośno było o tym nawet w prasie zagranicznej, bo to faktycznie milowy krok dla polskiej hodowli.

Szkoda, że rodzimy „Farmer" nie zechciał tego zauważyć. Na koniec powtórzymy raz jeszcze: zależy nam na postępie i rozwoju polskiej hodowli jako całości, a nie tylko na sprzedaży nasienia. Staramy się być postrzegani jako doradcy i partnerzy w hodowli. Zależy nam na tym, aby nasi hodowcy byli dobrze poinformowani i na podstawie rzetelnej informacji sami dokonali korzystnego dla nich wyboru. Jeśli nie będzie to wybór polskiej genetyki, to chcemy być pewni, że jest to rezultat świadomej decyzji, a nie pomyłki, manipulacji czy oszustwa.

Polemika

Autor: Tomasz Goliński, Wielkopolskie Centrum Hodowli i Rozrodu Zwierząt w Poznaniu

Nawet w polemicznej gorączce nie można mijać się z prawdą! Szacowane wartości hodowlane buhajów publikowane przez lnstytut Zootechniki, wbrew temu co pisze pan w artykule ,,Przeczytane w genach'' (Farmer nr 11, str. 85)' są oparte przede wszystkim na córkach. Wyniki oceny wartości hodowlanej buhaja Rolex w zakresie cech produkcyjnych uzyskano na podstawie użytkowości 227 córek w 76 oborach w Polsce. W zakresie pokroju, dla cech, które oceniane są w ten sam sposób w wielu krajach jest tych córek blisko 6000. W opisie typu oceny pojawiła się w tym przypadku literka M (międzynarodowa) w miejsce literki K (krajowa). Bardzo wiele córek buhajów zagranicznych zostało importowanych do Polski jako jałówki cielne, w łonie matki lub jako embriony, oczywiście, cześć także urodziła się w wyniku inseminacji w Polsce. To, że ich wyniki często odbiegają od oczekiwań hodowców jest faktem i nie ma co się na fakty obrażać. Sugerowanie, że "obce'' buhaje są specjalnie źle traktowane w metodyce oceny wartości hodowlanej jest poniżej poziomu pańskiego pisma. Podstawowe wytłumaczenie to interakcja genotyp x środowisko. Trzymając się samochodowych porównań trzeba sprawdzić czy zaprojektowany na wysokie temperatury i gładkie szosy pojazd sprawdzi się w trudnych polskich realiach. Nie można twierdzić, ze zagraniczne buhaje to samo zło, ale nie można także utrwalać w hodowcach przekonania, ze etykietka ,,zagraniczny'' albo ,,amerykański'' daje przewagę nad buhajami polskimi.

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (11)

  • arszczecin 2013-02-22 13:04:53
    kmieć masz w prywatnej wiadomości linki do zdjęć
  • kmieć 2013-02-21 19:32:46
    Arszczecin, popatrz w galerii na ten mój przychówek. Wrzuciłem też zdjęcie krowy.
  • Pietrek 2013-02-21 19:09:06
    Kuba
    zgadza się Polska nie może mówić o własnej hodowli bydła, bo nie tylko wszystkie buhaje mają dolew "obcej" krwi, ale i inseminatorzy robią taką manianę że samemu nie da się rozwikłać zagadki jaką jest genetyka u hodowców. Czemu jak po użyciu "obcego" nasienia jest określone że taką maść będzie miało cielę, takie łatki, a po użyciu nasienia ze shiuzu możesz się wszystkiego spodziewać.
  • kmieć 2013-02-21 12:55:34
    No nie do końca. Wieczorem wrzucę fotę mojej sztuki to pogadamy.
    Wydaje mi się, że MCB bierze byki z innej hodowli niż te, które pokazałeś.
  • arszczecin 2013-02-21 10:47:08
    kmieć, w galerię wrzucił ja zdjęcie mojego sima, z wyglądu haef ;) coś takiego ci też wyszło???
  • arszczecin 2013-02-20 13:59:28
    bo mimo iż te simy są niby czystorasowe to mają dolew czerwonego hfa w 3 czy 5 procentach. zobacz na www.fleckvieh.de , w karty hodowl.
    przeglądarka internetowa opera tłumaczy od razu na polski.
    po prostu okular się trochę powiększył na oku.
    ja z początku obwinialem byki sąsiada , ale okazuje się ze tylko krowy na lake puszczał, a byki zawsze e oborze.
  • kmieć 2013-02-20 13:49:27
    Trochę, żeś mnie uspokoił. Wiesz, gdybym krył Hiundajem krowę HF, to bym nie mruczał ale dałem go właśnie na simentalkę i urodziła się cieliczka z czerwonym łbem.
    Mam nadzieję, że masz rację :)
  • arszczecin 2013-02-20 10:06:49
    @kmieć, to tyko błąd pigmentacji. często się to zdarza, w mixie ho x sm . ja miałem podobną sytuację w czystym simentalu. byk latał z jałówkami, wkoło brak innych szt , a na świat przyszła jałóweczka o twarzy ho.

    także nie koniecznie podmienili ci Sm na Ho
  • kmieć 2013-02-20 08:52:22
    Mnie "MCB", tak załatwiło, że zapłaciłem za inseminację "Hiundajem" (simental), a urodził się czerwony HF.
    Serdecznie dziękuję im za psikusa i pojechanie mi po kasie ...
  • rextus 2013-02-19 18:58:11
    Widzę także inne niebezpieczeństwo, polskiej genetyce grozi monopol federacji hodowców bydła poprzez zarządzanie stacjami a i tak hodowca za wszystko zapłaci
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.81.76.247
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!