Przeczytane w genach 

Muszę przyznać, że w duże - mówiąc łagodnie - zakłopotanie wprawił mnie artykuł pt. "Kim jesteś zagraniczny buhaju?" autorstwa Grzegorza Wojtkielewicza ze SH iUZ w Bydgoszczy. Artykuł ów ukazał SIĘ w firmowym wydawnictwie SHiUZ. 

Zdaję sobie sprawę, że jeśli SHiUZ wydaje pieniądze na swoją gazetę i wysyła ją do rolników, to nie może w niej źle oceniać polskiej hodowli i buhajów, które sprzedaje. Ale przecież nie o to chodzi. Pan Wojtkielewicz napisał, że... "w przypadku użycia nasienia buhajów o słabej wartości hodowlanej, robimy krok do tyłu w hodowli", z czym trzeba się zgodzić.

Jednakże wydźwięk całego artykułu jest niepokojący, bo sugeruje on hodowcom, żeby sięgali tylko po nasienie buhajów z polskich stacji hodowli i unasienniania. Zresztą autor używa w stosunku do firm zagranicznych określenia "obce firmy".

Wymowa tego artykułu zmusiła mnie do napisania ad rem.

Pan Wojtkielewicz na wstępie zastrzega się, że jego celem nie jest deprecjonowanie jednostek sprowadzających do Polski nasienie zakupione od zagranicznych firm inseminacyjnych, ale z jego treści można wyciągnąć wniosek, że taki cel chce osiągnąć. Ale po kolei.

Najbardziej wiarygodną wyceną hodowlaną buhaja jest porównywanie cech budowy, produkcji, funkcjonalnych jego córek używanych w hodowli bydła. Taką wycenę można uzyskać, gdy pokryje się odpowiednio dużą liczbę około 800 krów - użycie 1000 porcji nasienia - nasieniem konkretnego buhaja. Inne warunki, jakie musi spełnić buhaj, aby był wyceniony, to w gospodarstwach muszą być wyceniane minimum 3 buhaje w przedziale czasowym nieprzekraczającym 6 miesięcy.

Aktualna oferta SHiUZ Bydgoszcz prezentowana w najnowszym katalogu zawiera 36 buhajów. Żaden z nich nie jest synem polskiego buhaja.

W 19 przypadkach są to ojcowie pochodzący z USA, Kanada ma 7 buhajów, Francja 5, Holandia 3, Anglia 1, Włochy 1. Przyczyny tego stanu rzeczy należy doszukiwać się w polityce hodowlanej, jaką prowadziło Ministerstwo Rolnictwa i Zakłady Unasienniania do momentu wejścia Polski do Unii Europejskiej.

Do tego czasu hodowca polski był skutecznie izolowany od materiału genetycznego z najlepszych światowych hodowli. Odwrotnym przykładem są Czesi, którzy dzisiaj mają swoje buhaje w czołówce rankingów europejskich i światowych.