Zima to dość trudny czas dla gospodarstw mlecznych. Stada, które wypasane są w sezonie wegetacyjnym na użytkach zielonych, pozostają przez cały dzień w oborach. Niskie temperatury sprawiają problemy również w gospodarstwach, w których mlecznice bez względu na sezon pozostają w budynkach. Jest to zwykle sprawdzian również dla systemów wentylacyjnych, które muszą zapewnić odpowiednią wymianę powietrza bez jednoczesnego wychłodzenia obiektu.

MIKROKLIMAT TO PODSTAWA

Produkcyjność mlecznic zależy głównie od ich genetyki, pobieranej dawki pokarmowej oraz od warunków środowiskowych - w okresie zimy jest to mikroklimat panujący w oborze. Jego składowymi są takie cechy powietrza jak: temperatura, wilgotność i prędkość ruchu oraz obecność gazów i drobin kurzu. Mikroklimat to również promieniowanie świetlne i natężenie dźwięków w oborze.

Wyżej wymienione czynniki mają bezpośredni wpływ na komfort krów. Liczy się nie tylko, jakie wartości przyjmują poszczególne składowe mikroklimatu, lecz także to, czy istnieje pomiędzy nimi równowaga. Podczas zimy najtrudniej zapanować w budynkach inwentarskich nad temperaturą i wilgotnością powietrza oraz prędkością jego wymiany. Wpływ na te czynniki mają wielkość kubatury budynku oraz wyposażenie odpowiadające za wentylację obory. W najtrudniejszej sytuacji podczas występowania niskich temperatur są gospodarstwa utrzymujące zwierzęta w budynkach starego typu. Są to najczęściej nisko sklepione obiekty o małej kubaturze, wyposażone w wentylację grawitacyjną. Obiekty tego typu nie są dostosowane do utrzymywania zwierząt, których produkcyjność jest na wysokim poziomie. Jest to spowodowane tym, że HF-y z racji produkcji kilkakrotnie większej ilości mleka wydzielają więcej ciepła i wydychają większą ilość gazów niż mlecznice, pod które projektowane były stare budynki.