Najprawdopodobniej wirus afrykańskiego pomoru świń dostał się do Polski przez migrujące dziki. Warto nadmienić, że władze Białorusi twierdzą, że nie mają żadnego przypadku ASF u dzików. Trwa tam jednak odstrzał tych zwierząt i jak do tej pory wybito tam ok. 80 proc. dzików, a do końca marca zgodnie z rozporządzeniem tamtejszych władz mają ubić wszystkie dziki.

Dziki przemieszczają się na duże odległości – od miejsca żerowania watahy dzików pojedyncze osobniki mogą przemieszczać się na odległość ok. 20 km. Maksymalnie, w ogromnym stresie (przy np. intensywnych polowaniach – jakie są obecnie na Białorusi), dziki mogą przemieścić się nawet na odległość 30 km, lecz dalej ten dzik praktycznie nie jest w stanie się przemieścić. Potwierdzają to badania rosyjskie, do których wykorzystano 4 letniego samca z nadajnikiem GPS – w okresie blisko 3 miesięcy przemieścił się on 894 razy pokonując odległość 338 km. Można zatem stwierdzić, że zwierzęta te przemieszczają się dość intensywnie, lecz stale w obrębie swojego terytorium – obszarze żerowania.

Jak poinformował podczas swojej konferencji na Targach Ferma Bydła, Świń i Drobiu prof. Zygmunt Pejsak z Instytutu Weterynarii w Puławach – jak dotąd w Polsce potwierdzono obecność, czy przypadek wirusa afrykańskiego pomoru świń (ASF) u dwóch padłych dzików. Pierwszy z nich został znaleziony na początku lutego w pobliżu wsi Szudziałowo na Podlasiu (powiat sokólski), a drugi był oddalony od niego o ok. 9-10 km. Po przebadaniu ponad 600 świń, nie stwierdzono przypadku wirusa ASF u trzody chlewnej.

- Rozpatrując to pod względem stadnego trybu życia dzików, które żyją w swoich watahach, nie możliwym wręcz jest, że dziki pochodziły ze stad polskich. Nie stwierdzono bowiem żadnego przypadku zarażenia wirusem pośród ponad 3 tys. próbek krwi pobranych od początku roku od dzików. Co więcej w przypadku drugiego dzika potwierdziliśmy obecność wirusa ASF lecz nie stwierdziliśmy obecności przeciwciał, co sugeruje, że dzik ten chorował nie dłużej niż 10 dni. Świadczy to o bardzo dużej zjadliwości wirusa – wyjaśnia prof. Pejsak.

- Z punktu widzenia naukowego można stwierdzić po podjętych środkach w naszym kraju, że jeżeli nie znaleźliśmy wokół jednego i drugiego przypadku padłego dzika, pobierając tysiące prób, ani jednego osobnika dodatniego, to te dwa dziki przybyły do nas z Białorusi. Jak na razie można również stwierdzić, że wirus ten nie rozprzestrzenił się w naszej populacji dzików, a tym bardziej w populacji świń domowych w Polsce – dodaje Ekspert.

Podobał się artykuł? Podziel się!