Przez lata rząd nakłaniał rolników do rozwijania hodowli bydła mięsnego, czego przejawem były chociażby działania w postaci dofinansowania dla producentów mleka i trzody na zakup materiału hodowlanego. Poselski projekt nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt zgłoszony 6 listopada br., nijak się ma do tej propagandy, to cios wymierzony m.in. w polską hodowlę bydła. Problem ten dotyczy kilkuset tysięcy hodowców, zarówno bydła mięsnego jak i mlecznego, którzy skorzystali na otwarciu nowych rynków zbytu, dzięki czemu nastąpił zauważany wzrost cen bydła.

Jeśli dojdzie do wprowadzenia zakazu, powtórzy się sytuacja z 2013 r., kiedy to doszło po raz pierwszy do zablokowania możliwości uboju rytualnego. Nastąpił wówczas wyraźny spadek cen bydła rzeźnego, co w obecnych realiach mogłoby przybrać na sile, z uwagi na rosnący udział eksportu wołowiny do krajów, w których obrzędy religijne wymagają tego typu uboju. Szacuje się, że spadek cen skupu może wynieść ok. 10 proc., czyli w przybliżeniu 1,5 zł/kg WBC.

Rynek wołowiny w naszym kraju bazuje głównie na rynkach zewnętrznych. Polska eksportuje ok. 80 proc. produkowanej wołowiny, w tym ponad 30 proc. do krajów wykazujących zapotrzebowanie na wołowinę halal lub koszer.

Pytanie więc komu zależy na przeforsowaniu tego projektu ustawy? Czy aby na pewno chodzi tu wyłącznie o ochronę zwierząt. Otóż w przypadku wprowadzenia zakazu uboju rytualnego, zwierzęta będą wywożone do krajów sąsiednich, gdzie tego typu praktyki są dozwolone, wówczas nie będzie żadnej kontroli nad warunkami transportu czy uboju zwierząt. Przedstawiciele branży uważają też, że nie bez znaczenia są tu działania organizacji "ekoterrorystycznych", które niejednokrotnie wprowadzając opinię publiczną w błąd, usiłują wdrożyć w życie swoje ukryte cele.

Podobał się artykuł? Podziel się!