Szkolenia organizowane przez PZPBM cieszyły się w latach poprzednich bardzo dużym zainteresowaniem, dlatego w tym roku Zrzeszenie postanowiło pójść krok dalej – pokazać, jak wiedzę zdobytą podczas godzin spędzonych na szkoleniach wdrożyć do praktyki produkcyjnej. 

Spotkania odbywają się w gospodarstwach zajmujących się opasem i mają formą wymiany wiedzy pomiędzy ekspertami oraz rolnikami z wieloletnią praktyką w produkcji żywca, a osobami zainteresowanymi optymalizacją opasu, chcącymi uzyskiwać większe dochody ze swojej działalności.

- Pragniemy stworzyć platformę wymiany dobrych praktyk stosowanych w gospodarstwach, w których opas realizowany jest z dużym powodzeniem. Ważne jest dla nas również dostarczenie zainteresowanym rolnikom fachowej wiedzy z zakresów, które zostały nam zgłoszone podczas organizowanych  przez nasza organizację szkoleń dla producentów, wyjaśniają cel organizacji szkolenia jego organizatorzy.

Spotkanie na Pomorzu

Za nami już drugie spotkanie, które miało miejsce 29 sierpnia w gospodarstwie Tomasz Glosy, w miejscowości Brzeźno Lęborskie. Nie było to klasyczne szkolenie polegające na serii wykładów lecz panel dyskusyjny podczas którego głos zabierali zarówno zaproszeni gości jak i eksperci oraz rolnicy.

Jako pierwszy głos zabrał Tomasz Glosa, procent żywca wołowego, w którego gospodarstwie odbywało się spotkanie. Rolnik opowiedział  o swoich doświadczeniach oraz początkowych trudnościach związanych z uzyskiwaniem satysfakcjonujących dochodów ze sprzedaży żywca wołowego.

Następnie do dyskusji włączył się Michał Spisz, zajmujący się skupem bydła w Spółdzielczej Grupie Producentów Żywca Wołowego "Kujawy, mówił o efekcie skali oraz zagrożeniach czyhających na rolników ze strony pośredników. Zdaniem Spisza, tworzenie grup producenckich pozwala producentom żywca wołowego na osiąganie większych zysków.

Jak mówiła podczas spotkania Monika Przeworska, starszy specjalista ds. rozwoju systemów z PZPBM, problemem w krajowym sektorze żywca wołowego jest fakt, że  wycena na WBC jest nadal zbyt mało popularna. Dzieje się to pomimo faktu, że taka wycena jest bardziej opłacalnym dla rolników oraz, pomimo czarnego PR, bezpieczna dla sprzedających.