Błażej Gajewski z okolic Sierpca kilka lat temu postawił na bydło mleczne i jako jeden z pierwszych dostosował produkcje do wymagań sanitarno-weterynaryjnych. Dziś przyznaje, że nie mógł wybrać lepiej. Bo ceny surowca systematycznie rosną. - To są takie progi w zależności od ilości mleka, ale 1.40 i ponad 1.50 za litr wychodzi - Błażej Gajewski, wieś Gagowo.

Nie wszystkie mleczarnie płacą aż tyle, ale większość rolników i tak nie narzeka. Wielu producentów zdecydowało się ostatnio na zmianę odbiorcy. I choć przyznają, że nie jest to łatwe to na pewno się opłaca.

Bogdan Kęszczyk, Drążdżewo: - Tak się składa, że firma ta jest w stanie mi ponad 20 gr więcej zapłacić za mleko. Jest to kwota nie do pogardzenia, bo to jest ponad 20 proc. różnicy między jedną mleczarnia a drugą.

Ale okazuje się, że mimo rekordowych cen surowca w kieszeni zostaje im tyle samo, co rok temu. Dodatkowy problem to kwoty mleczne. Rolnicy chętnie zwiększyliby produkcję, ale obawiają się płacenia wysokich kar. Z kolei dla mleczarni brak surowca to tak duży problem, że gotowe są zapłacić każdą cenę.

Zbigniew Charzyński, prezes mleczarni: - Naszych rolników ustawiamy, żeby się nie bali przekroczenia progu. Idą do przodu, a jak będą płacić kary to my ich wspomożemy finansowo.

Na razie jednak wszystko wskazuje na to, że przekroczenia krajowego limitu nie będzie.

Waldemar Sochaczewski, wiceprezes ARR: - Nie przewidujemy przekroczenia po dzisiejszym tempie skupu myślę, że ta tendencja się utrzyma tutaj potencjalne kary skutecznie zapobiegają przekraczaniu tych kwot.

Ale na pierwsze oficjalne prognozy dotyczące tego roku kwotowego trzeba poczekać jeszcze kilka miesięcy.

Źródło: Dorota Florczyk/Agrobiznes

Podobał się artykuł? Podziel się!