Najlepszym wyjściem w przeprowadzaniu remontu stada krów mlecznych jest korzystanie z własnego materiału hodowlanego. Mamy wówczas pewność, jakie zwierzęta wprowadzamy do obory. Często jednak zdarza się tak, że hodowcom brakuje jałówek hodowlanych mogących zastąpić brakowane krowy, nie mówiąc już o możliwości powiększania stada czy selekcji najlepszych sztuk ze stawki do dalszej hodowli. W związku z tym rolnicy muszą posiłkować się zwierzętami pochodzącymi z zakupu, co jest dość ryzykownym wyjściem. Według czysto teoretycznych wyliczeń, przy założeniu narodzin jednego cielęcia od krowy rocznie, rozkładzie płci 1:1 i braku upadków co roku w stadzie powinna przybywać liczba jałówek stanowiąca równowartość ok. 50 proc. stanu krów mlecznych. Krótko mówiąc, powinniśmy móc co roku przeprowadzić remont stada na poziomie bliskim 50 proc. Są to jednak tylko czysto teoretyczne wyliczenia, niespotykane praktycznie w rzeczywistości. Przyczyn takiego stanu jest mnóstwo, często wynikają one z niedopatrzenia czy błędów popełnianych w zarządzaniu stadem. Każde gospodarstwo zmaga się z innymi problemami, warto więc szczegółowo przeanalizować problemy we własnym gospodarstwie i rozwiązać te najpoważniejsze, aby doprowadzić do zwiększenia ilości wartościowego materiału hodowlanego, pochodzącego z własnego stada.

ZAKUP TO LOTERIA

Zakup jałówek do swojego stada jest swego rodzaju loterią, gdyż nigdy nie ma stuprocentowej pewności, jakie zwierzęta wprowadza się do obory. Najczęściej zwierzęta pochodzące z zakupu, szczególnie jeśli oferowane są pojedyncze sztuki, nie mają określonego statusu zdrowotnego. W ten sposób świadomie wprowadzamy do stada "krowy trojańskie". W konsekwencji takiego postępowania możemy doprowadzić do zainfekowania chorobą zakaźną pozostałych zwierząt w gospodarstwie. Dodatkową wadą pozyskiwania jałówek z zakupu jest fakt, że materiał wystawiany na sprzedaż jest w większości przypadków najsłabszej jakości spośród zwierząt w danym stadzie.