Według hodowców krów mlecznych, którzy posiadają w swoich oborach roboty udojowe największą zaletą ich stosowania jest więcej wolnego czasu. Natomiast  największą wadą, w opinii prawie wszystkich posiadaczy, z którymi rozmawiałem (kilkunastu rolników) jest ich cena.

W innych kwestiach typu awaryjność, zdrowotność i wydajność krów nie było już takiej jednomyślności, a jeżeli chodzi o rozwiązania techniczne różnych robotów, to nawet okazało się, że to co dla jednych jest zaletą dla innych jest wadą i na odwrót.

Z kolei na podstawie informacji uzyskanych od kilku przedstawicieli firm oferujących na polskim rynku tego typu urządzenia można stwierdzić, że często rolnicy mają duże oczekiwania i słabe przygotowanie.

Jak się okazuje robot udojowy jest urządzeniem tak nowoczesnym, że wymaga zmiany mentalnej użytkownika i odpowiedniego przygotowania, wówczas problemów będzie mniej. Wydajność- zmiana systemu doju, często i utrzymania wywołuje stres u zwierząt, mniej jedzą, mniej dają mleka, ale jak już się zaadoptują jest lepiej. Zdrowotność- to nie robot zapewni zdrowie krowie, to krowa musi być zdrowa (przede wszystkim racice) żeby efektywnie wykorzystać potencjał jaki daje robot w połączeniu z systemem zarządzania stadem.

Postęp jest nieunikniony, może jeszcze obecne rozwiązania nie do końca są idealne ale może za klika, kilkanaście lat będą i tańsze i lepsze. Natura ludzka jest taka, że łatwiej jest nam chwalić się sukcesami, porażki wolimy przemilczeć a przyznać się do błędu nie każdy potrafi. Jeden z użytkowników robota powiedział: „ myślałem, że jak będę miał robota to już zejdzie ze mnie tyle obowiązków, że będę się czół cały dzień jak miastowy po pracy. Ale się pomyliłem, trochę to trwało zanim zrozumiałem , że robot odwdzięczy się w postaci dodatkowych korzyści pod warunkiem, że nadal będę w oborze ale już na innym poziomie myślenia, wyższym poziomie kultury działania”. Prawda jest taka, robot nie eliminuje pracy człowieka  ale wymaga od niego zmiany charakteru zaangażowania w proces produkcji.

W Polsce wg stanu na I dekadę stycznia br. pracuje łącznie 69 robotów udojowych trzech firm, na kolejne 58 roboty są podpisane umowy sprzedaży  (w trakcie montażu, przed montażem).

Poniżej opinie kilku wybranych użytkowników.

Przemysław Jagła, rolnik z Wielkopolski, ponad 300 ha ziemi, 160 krów dojnych(z zasuszonymi). Dwa roboty udojowe VMS firmy DeLaval, pracujące w oborze od ok. 1,5 roku:

- Przez ten okres nie zdarzyło się aby roboty nie pracowały. Występowały drobne usterki np. problem z zakładaniem jednego kubka, łatwy do usunięcia jak ktoś się na tym zna. Wydajność mleka na początku spadła. Wynikało to z faktu, że wcześniej przebywały w oborze na uwięzi, przejście do nowej obory wolnostanowiskowej z tym systemem doju skutkowało problemami z przystosowaniem. Z powodu braku akceptacji nowego systemu ze 107 szt. musiałem wycofać z obory 10 krów. Najłatwiej przyzwyczaić do robota pierwiastkę, trwa to 2-3 dni. Poprawiła się zdrowotność wymion. Od pół roku nie było przypadku porażenia poporodowego, lepszy wskaźnik zacieleń. Jestem zadowolony z tego typu rozwiązania.

Tomasz Kurpiewski, hodowca bydła mlecznego z Jakać Borki z Podlaskiego, 60 ha ziemi, 85 krów dojnych (z zasuszonymi). Jeden robot udojowy VMS firmy DeLaval, pracuje ponad 2 lata:

- Niewątpliwie zaletą robota udojowego jest  oszczędność czasu.  Wzrosła również wydajność o ok. 10 proc. Zmniejszyły się komórki somatyczne w mleku. Wadą jest natomiast cena i zauważalny wzrost kosztów energii. Awarie – niespecjalnie, na początku wystąpił błąd systemu. Moim zdaniem system oferowany przez DeLaval jest lepszy od zastosowanego w Lely. Chodzi mi przede wszystkim o to, że jest bardziej wydajny, zmusza krowę do doju w przewidzianym dla niej czasie. Zastosowane rozwiązanie z bramkami pomiędzy sektorami obory wymusza na krowie skierowanie się do robota udojowego jeżeli jest w tzw. okienku udojowym.

Emilia i Adam Jarnutowscy, rolnicy z Olszewa w Podlaskim, ponad 60 ha ziemi, 70 krów dojnych (z zasuszonymi). Jeden robot Lely Astronaut, pracuje od lutego 2010 (drugie gospodarstwo w Polsce z zamontowanym robotem Lely):

- Żeby szybciej przyzwyczaić krowy do podchodzenia do robota dodawaliśmy słodką paszę. W ciągu dwóch tygodni nie było problemu z wchodzeniem do doju wszystkich krów. Zaleta jest więcej dużo wolnego czasu oraz wzrost wydajności. Wady- brak. Cena- nie jest wadą, ten system jest wart tych pieniędzy. Awarie- podstawowe, urwanie gumy, usterki części zużywających się w czasie pracy. Ważne jest aby krowy były zdrowe. Krowy, które kuleją trzeba poganiać do robota a to przecież nie ma sensu. Wybraliśmy robota Lely ponieważ nie podoba nam się rozwiązanie proponowane przez DeLaval, w którym często dochodzi do zrzucania kubków, które spadają na podłogę zasysając nieczystości, co wymaga ich czyszczenia.

Stanisław Tyszka, producent mleka z Olszewa w Podlaskim, 80 ha ziemi, 105 krów mlecznych (z zasuszonymi). Od 21 listopada 2010 r. pracują dwa roboty Lely:

- Wydajność wzrosła średnio na stadzie niewiele. Ale to też pewnie wynika z odnawiania stada i nierównych procesów przystosowawczych zwierząt. Fakt jest natomiast taki, że wcześniej w stadzie miałem 4 krowy z wydajnością 42-44 kg mleka. Teraz, jak widać na monitorze w przypadku 10- ciu krów wydajność przekracza 40 kg mleka, w tym 2 sztuki osiągnęły ponad 50 kg mleka na dzień. Widzę korzyści, pomimo początkowych problemów, spodziewam się, że po dwóch latach, czyli za rok sytuacja ustabilizuje się w stadzie całkowicie, pod każdym względem i wejdę na poziom optymalnej wydajności. Pierwsze dni po wprowadzeniu stada to był koszmar. Do dziesięciu dni w dzień i w nocy trzeba było poganiać krowy do robota. Ale to był proces przejściowy. Teraz jest już tylko wspomnieniem. Zaletą jest na pewno więcej wolnego czasu, mniej osób do obsługi. Wcześniej, przed montażem robotów 3 osoby rano i wieczorem po 2,5 godziny zajmowały się dojem (czyli daje to 15 roboczogodzin na dobę!- przypisek redaktora). Wadą jest cena.  Awaryjność- drobnostki, typu krowa kopnie i sznurek zaplącze się z kubkami. Raz zdarzyło się, że do zaworka dostała się wilgoć i się zaciął, w efekcie ramie wolniej działało. Serwis przyjechał w 30 min, oczyścił, przesmarował i działa.