PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Rolnicy idą po "Modernizację"

Rolnicy idą po "Modernizację" W sumie tylko 2471 rolników złożyło wnioski na „Modernizację gospodarstw rolnych”. Fot. ID

Autor: : Iwona Dyba, Łukasz Chmielewski, Łukasz Głuchowski, Bartosz Wojtaszczyk

Dodano: 23-01-2016 07:32

Tagi:

Sprawdzamy, jak wypadły pierwsze nabory wniosków na „Modernizację gospodarstw rolnych”, która w nowym PROW w szczególności jest skierowana do rolników zajmujących się produkcją zwierzęcą.



Możliwość dofinansowania produkcji zwierzęcej w PROW na lata 2014-20 to efekt kilkuletniej walki związków branżowych, ale i rolników o wsparcie finansowe tak trudnej dziedziny rolnictwa, jaką jest chów zwierząt. Polscy rolnicy nieustannie muszą stawiać czoła wysokiej i nie zawsze równej konkurencji gospodarstw z Europy Zachodniej. Tym bardziej wiele osób z zapałem do rozwoju i nadzieją na wsparcie swojej produkcji czekało na ogłoszenie warunków i terminu naborów nowej modernizacji.

Jak wskazuje liczba wniosków, które ostatecznie wpłynęły do ARiMR, przystąpienie do modernizacji nie było takie proste. W sumie tylko 2471 rolników złożyło wnioski na „Modernizację gospodarstw rolnych”. Jak informuje Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, spośród rolników, których wnioski zostały zarejestrowane w ARiMR, najwięcej (aż 1529 osób) ubiega się o pomoc w łącznej wysokości 504,08 mln zł na inwestycje w rozwój produkcji mleka krowiego. Kolejnych 645 producentów rolnych stara się o przyznanie 231,75 mln zł na operacje związane z rozwojem produkcji bydła mięsnego. Najmniej, bo 297 wniosków na kwotę 221,05 mln zł, wpłynęło od rolników, którzy zaplanowali rozwijanie produkcji prosiąt.

Jest wiele aspektów, które ograniczały rolników przy podejmowaniu decyzji o przystąpieniu do modernizacji. Przede wszystkim obecna koniunktura cen, głównie na rynku trzody chlewnej i mleka, pozostawia wiele do życzenia i ogranicza zapał do podejmowania czasami kilkumilionowych inwestycji. Dodatkowo grupę potencjalnych osób do skorzystania z modernizacji mocno zawęziła ustalona w założeniach wartość ekonomiczna gospodarstwa, która nie może przekroczyć 200 tys. euro, oraz obszar gospodarstwa nie większy niż 300 ha. Nie bez znaczenia jest również czasami żmudne i czasochłonne uzyskiwanie pozwolenia na budowę obory czy chlewni.

O nową oborę niełatwo, ale warto się starać

O różnych aspektach przygotowywania wniosków, a także szczegółach inwestycji opowiadają nam rolnicy, którzy stawiają na rozwój swojej produkcji zwierzęcej.
Jednym z gospodarstw ubiegających się o wsparcie do rozwoju produkcji mleka jest gospodarstwo należące do Tadeusza i Barbary Mroczkowskich z województwa podlaskiego. Producenci mleka planują podwoić produkcję, co łączyć się będzie także z wieloma zmianami m.in. w systemie utrzymania. – Właściwie w każdej dziedzinie przeskoczymy o dwa poziomy – mówi gospodarz. Dotychczasowe stado 25 krów ma być rozbudowane do 49 sztuk dojnych, jednak – jak zaznaczają inwestorzy – obiekt jest zaprojektowany tak, aby w przyszłości można było go przedłużyć. Łączny koszt planowanej inwestycji wynosi netto ok. 1,2 mln zł. Środki z dofinansowania nie pokryją połowy inwestycji. Resztę trzeba będzie wyłożyć z własnej kieszeni.

Zmiany będą dotyczyć niemal każdej dziedziny produkcji. System utrzymania na płytkiej ściółce w oborze uwięziowej ma zostać zamieniony na system wolnostanowiskowy z podłogą szczelinową. Dojarkę konwiową ma zastąpić hala udojowa typu rybia ość 2x6. Modernizacji ulegnie również system żywienia – z tradycyjnego zadawania paszy na system TMR. Gospodarze zwrócili uwagę, że należy pilnować szczegółów – można wybrać tylko taki wóz paszowy, który ma oznaczenie TMR. Podobna sytuacja dotyczyła kompletowania dokumentów związanych z planowaną budową obiektu. Musi zostać dokładnie sprecyzowany rodzaj budynku i jego przeznaczenie. Przykładowo: nie wystarczy umieścić zapisu „budynek inwentarski”. Trzeba dokładnie określony typ obiektu, np. „obora wolnostanowiskowa boksowa bezściółkowa”. Pewien niepokój wśród hodowców wywołuje jedno z obostrzeń w aktualnym naborze na modernizację, mówiące o możliwości złożenia tylko jednej poprawki. Dodatkowo w przypadku wykrycia przez agencję nieścisłości lub błędów w postępowaniu przetargowym może dojść do potrącenia 25 proc. przyznanej pomocy. Kolejnym z wymogów, który w pewnych przypadkach może sprawiać trudności w jego spełnieniu, jest konieczność posiadania zadeklarowanej we wniosku obsady w momencie składania wniosku o płatność.
Przy planowanej inwestycji trzeba również pamiętać, że należy wykazać w ciągu 5 lat 10-proc. wzrost produkcji, a dokładniej wzrost wskaźnika GVA (wzrost wartości dodanej brutto) w porównaniu z rokiem, w którym był składany wniosek.

Bukaciarnie dla odważnych

Aktualna sytuacja na rynku nie zachęca do inwestowania w produkcję żywca wołowego. Jednak jak mówi Tomasz Rasiński, jest nadzieja poprawy. Wystarczy, aby ceny oferowane rolnikom w skupach były bardziej zbliżone do tych, które są w Europie Zachodniej. Dodatkowym bodźcem do rozwoju jest działalność organizacji producentów.

– W polskich skupach cena płacona za żywiec jest o ok. 25 proc. niższa niż w innych krajach UE. Myślę, że sytuacja powinna ulec poprawie. Do tego pewne nadzieje wiążę z działaniami Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego oraz grupami producenckimi. Mamy w planach stworzenie zrzeszenia grup producenckich oraz myślimy o postawieniu własnego zakładu rozbioru. Dzięki takim działaniom jest szansa na wyższą opłacalność – tłumaczy producent.

Pomysł na skorzystanie z modernizacji nie pojawił się nagle. Jest on wynikiem przebranżowienia się gospodarstwa Tomasz Rasińskiego z produkcji mleka na produkcję żywca wołowego. Jak mówi rolnik, początkowo nowe miejsce dla opasów miało być wydzielone ze starej obory. Jednak po dokładnym przeliczeniu kosztów okazało się, że korzystniej jest postawić nowy obiekt. – Oborę po bydle mlecznym, którą miałem przerabiać dla opasów, przebuduję w przyszłości na magazyn oraz garaż. Teraz natomiast postawię nową bukaciarnię. Budując od podstaw, można zrobić wszystko o wiele wygodniej.

Koszt inwestycji to ok. 1 mln zł netto. Dofinansowanie ma wynieść połowę tej kwoty. Część kosztów zostanie pokrytych z własnych środków, reszta będzie pochodzić z kredytu. Inwestycja obejmie bukaciarnię o wymiarach 38 na 16,5 m oraz silosy na kiszonkę. Budynek ma być przystosowany do wymogów jakościowej certyfikacji mięsa wołowego QMP, której podlega produkcja żywca w tym gospodarstwie. W bukaciarni, której budowa ma być częściowo finansowana z „Modernizacji”, utrzymywanych będzie 68 opasów. Będą w niej przebywały zwierzęta w drugiej części opasu. – Zwierzęta będą utrzymywane wolnostanowiskowo, na głębokiej ściółce. Przez środek będzie biegł korytarz paszowy. Po jego obu stronach mają się znajdować boksy podzielone na sektory. Inwestycja pozwoli mi na wejście w większą skalę produkcji. Chcę dojść do tego, aby cyklicznie odstawiać partię 10 opasów. Rocznie chciałbym sprzedawać ok. 120 sztuk, czyli docelowo w gospodarstwie ma być utrzymywanych 250-270 zwierząt – planuje gospodarz.

Jak mówi Tomasz Rasiński, złożenie wniosku na „Modernizację” w jego przypadku nie wiązało się z dużą liczbą dokumentów. Jednak sam wniosek jest trudny do napisania: – Formalności nie było dużo. Osobiście skorzystałem z pomocy osoby zajmującej się tego typu dokumentami. Według mnie zasady rozpisywania posiadanych gruntów są zbyt szczegółowe. Aktualnie jestem w trakcie załatwiania oceny oddziaływania na środowisko oraz pozwolenia na budowę.

Producent żywca wołowego ma pewne zastrzeżenia do przebiegu naboru oraz zasad związanych ze zwrotem kosztów. Czas, jaki agencja dała rolnikom na złożenie wniosków, mógłby być dłuższy. – Nieporozumieniem jest dla mnie przepis, że zwrot następuje dopiero wtedy, jeśli budynek jest zasiedlony. Kłóci się to z potrzebą elastycznego reagowania na ceny rynkowe. Wstawienie takiej liczby zwierząt wiąże się z dużymi nakładami. To duża bariera dla rolników i prawdopodobnie jeden z powodów, dlaczego tak mało wniosków wpłynęło do ARiMR. – Szczerze mówiąc to czasu na złożenie i przygotowanie wniosku było na styk. Jak ktoś kupił gotowy projekt, to nie było problemu. Jednak jeśli rolnik zdecydował się na indywidualny projekt, to czasu było za mało – mówi producent.
Nie wiadomo do końca, jaką decyzję podejmie agencja w sprawie wybierania wykonawców. Nie jest jeszcze znany sposób organizacji przetargów na budowę oraz nie są znane kryteria wyboru firm mających wznosić obiekty. – Jeśli wniosek zostanie pozytywnie rozpatrzony, to będę się starał, aby budynek był gotowy już za rok na jesieni. Problem może być jedynie z wykonawcami. Nadal nie wiadomo, jak będzie wyglądał wybór firm budowlanych i czy będzie to np. postępowanie ofertowe. Możliwe, że będę musiał rozpocząć takie postępowanie za pośrednictwem Internetu i bukaciarnię będzie budować firma, którą wybierze agencja. Możliwe też, że to rolnicy będą sami wybierać firmy spośród tych, które zgłoszą się do budowy. To wielka niewiadoma, a według mnie to jedno z najważniejszych zagadnień dotyczących „Modernizacji”.

Jak mówi Tomasz Rasiński, ostateczny wybór firmy mającej zająć się realizacją inwestycji powinien należeć do rolników: – Jeśli agencja wskaże mi np. kogoś, kto ma zająć się budową, a ja go nie znam, to nie chciałbym, żeby zajmował się wznoszeniem mojej bukaciarni, skoro nie wiem, jak jego firma buduje. Wolę wybrać ofertę, nawet jeśli byłaby droższa, ale pochodzącą od firmy co do której mam pewność, że jest sumienna i wyrobi się z budową w terminie.

W planach budowa chlewni na 320 loch

Jacek Mey z woj. kujawsko-pomorskiego ma stado podstawowe liczące 70 loch. Rocznie produkuje ok. 1800 prosiąt, z czego 1300 szt. przeznacza na tucz w gospodarstwie, a nadwyżkę sprzedaję. W najbliższych planach ma budowę chlewni na 320 loch w cyklu otwartym. – Zakładam 3-tygodniowy cykl produkcji, a każda grupa będzie liczyła 45 macior. Dzięki planowanej inwestycji zamierzam rocznie wyprodukować około 9 tys. prosiąt, z których wszystkie przeznaczone zostaną na sprzedaż – mówi.

Tak będzie przez najbliższe lata. Następnie pan Jacek planuje budowę tuczarni, która pozwoli mu domknąć cykl produkcyjny. – Na decyzję o budowie chlewni dla loch w pierwszej kolejności wpływ miały moje zainteresowania. Lubię pracę z lochami i prosiętami. Porody i obsługa stada podstawowego to dla mnie duża przyjemność. Kolejny argument to, oczywiście, kwestie finansowe. Prowadzę w gospodarstwie dokładną rachunkowość, z której wynika, że zysk z wyprodukowanego przeze mnie warchlaka jest większy niż zysk, jaki osiągam z jego tuczu i sprzedaży na rzeź. Kolejny powód to zmniejszenie pracochłonności związanej z produkcją pasz. Oceniam, że obsługa 320 loch w nowym i w pełni zautomatyzowanym obiekcie będzie wymagała zbliżonych nakładów pracy jak przy obecnym stadzie, które jest ponad 4 razy mniejsze. Ostatnim argumentem jest oczywiście możliwość uzyskania dofinansowania na tego typu inwestycję z nowego działania PROW.

Na inwestycję składają się 3 elementy. Pierwszym z nich jest modernizacja istniejącej chlewni, która zostanie kompletnie przebudowana, ze starej konstrukcji pozostają tylko ściany zewnętrzne. Obiekt będzie przeznaczony na sektor krycia i odchowu loszek remontowych. Zamiast pracochłonnego systemu ściołowego cały obiekt zostanie wyposażony w ruszt. Sektor krycia będzie wyposażony w 97 kojców pojedynczych. Do tego dojdzie prawie 50 stanowisk dla loszek remontowych. Kolejnym elementem będzie łącznik znajdujący się pomiędzy starym a nowym obiektem. W jego wnętrzu planujemy urządzić sektor dla loch prośnych – zmieszczą się tam 4 grupy po 45 loch. Lochy będą oczywiście utrzymywane luzem, jednak w planach jest też wyposażenie sektora w specjalne kojce, które umożliwią odizolowanie agresywnych lub słabych macior.

W nowym budynku planowane są 2 komory porodowe po 45 stanowisk każda. Nie zdecydowaliśmy się jeszcze na konkretny system wentylacji: będzie to albo sufit dyfuzyjny, albo rura doprowadzająca świeże powietrze bezpośrednio z poddasza na głowę lochy. Nowy budynek będzie miał także składającą się z 2 komór odchowalnię, która pomieści łącznie 1100 prosiąt. Zostanie tam zastosowany pełen ruszt, ogrzewanie poprzez rury delta i sufit dyfuzyjny. Cały obiekt będzie wyposażony w kompletny paszociąg, który znacząco ograniczy nakłady pracy. Ze względu na słabą dostępność produktów ubocznych nie zdecydowano się na płynne żywienie, zostanie tradycyjne żywienie paszą suchą.
– W chwili obecnej wszystkie formalności związane z otrzymaniem pozwolenia na budowę oraz dofinansowania mam już za sobą, oczekuję obecnie na decyzję z ARiMR. Jeżeli zostanie rozpatrzona pozytywnie, mogę rozpoczynać pierwsze prace budowlane. Według kosztorysu inwestycja wyniesie około 4,5 mln zł. Wliczone jest w to wyposażenie w pełni zautomatyzowanej paszarni oraz utwardzenie dróg dojazdowych do chlewni –mówi pan Jacek.

Trudne kompletowanie dokumentacji

Błażej Bobiński to młody rolnik z Kołak Wielkich w pow. ciechanowskim. Razem z tatą Wiesławem Bobińskim zajmują się produkcją świń. Obecnie utrzymują wspólnie ok. 70 loch rasy DanBred, rocznie sprzedając do 1800 tuczników. Jak wielu producentów trzody, również pan Błażej mało optymistycznie patrzy na ostatnie ceny na rynku wieprzowiny. Jednak trudno jest myśleć o przyszłości bez jednoczesnego rozwoju własnej produkcji, nawet w czasach kryzysu. Dlatego Błażej i Wiesław Bobińscy wnioskują wspólnie o dofinansowanie na rozwój prowadzonej produkcji świń.
Pan Błażej jest rolnikiem od 2010 r. i razem z ojcem uprawiają wspólnie 35 ha. Już wcześniej myśleli o unowocześnieniu chlewni. Wnioskowali o skorzystanie z modernizacji w PROW 2007-13 na elementy wyposażenia budynków. – Szansa skorzystania z pieniędzy była, jednak w naszej ocenie ze względu na niekompetencje niektórych pracowników ARiMR nie udało się zrealizować wszystkich zamierzonych celów. Wystarczy tylko zauważyć, że nasz wniosek prowadziło w sumie czterech różnych pracowników ARiMR w latach 2011-2014 – wyjaśnia pan Błażej. Ostatecznie wniosek był zmieniony, a przyznane środki zostały wykorzystane na uzupełnienie parku maszynowego.
Obecnie, w nowym PROW-ie 2014-20 w działaniu na rozwój produkcji prosiąt można uzyskać na jedno gospodarstwo maksymalnie 900 tys. zł. Pan Błażej wnioskuje o dofinansowanie razem z tatą, co jest zaliczane jako inwestycja zbiorowa, dla której stawki wsparcia mogą wynosić maksymalnie 60 proc. kosztów kwalifikowanych.

Koszt inwestycji pana Błażeja w chlewnię macior to ok. 3,5 mln zł netto. Budynek będzie miał obsadę 210 loch, a docelowo rolnicy chcą prowadzić cykl zamknięty produkcji tucznika. Ta inwestycja została zaklasyfikowana powyżej 210 DJP, co oznaczało konieczność sporządzania raportu oddziaływania na środowisko i jednocześnie wydłuża oczekiwanie na wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach (DSU), bez której nie można otrzymać pozwolenia na budowę. Pierwszy wniosek o DSU został złożony przez pana Błażeja w lutym, jednak do dzisiaj decyzja nie została wydana. Z kolei raport został przedłożony do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska we wrześniu 2015 r. – Do dzisiaj nie został zatwierdzony – mówi w rozmowie producent. Podkreśla jednocześnie, że decyzja o jego przygotowaniu była wydana na wyrost. Konieczność sporządzenia obszernego opracowania, które jest dość drogie, bo warte 15 tys. zł, spowodowała, że inwestorzy postanowili powiększyć chlewnię macior z zaplanowanych wcześniej ok. 168 do 210 szt. Jak mówi producent, jeżeli udałoby się otrzymać pozwolenie, to budowa ruszyłaby jak najszybciej. – Myślę, że w ciągu 2 lat w zależności od tego, kiedy byśmy podpisali umowę z ARIMR, udałoby się zasiedlić chlewnię – wyjaśnia.
Kolejną niewiadomą dla producentów, która może utrudnić sfinansowanie inwestycji, jest późniejsze rozliczenie się z agencją. Jak mówi pan Błażej, powinno być ono przeprowadzane na starych warunkach. – Teraz podpisujemy umowę z agencją, przedstawiamy koszty i agencja to akceptuje. Później rusza przetarg i realizacja inwestycji. Na koniec przy złożeniu wniosku o płatność przedstawiamy ofertę i faktury za realizację budynku. Jeżeli na tym etapie agencja zakwestionuje koszty, to praktycznie nie będzie możliwości, aby to cofnąć i poprawić, bo budynek będzie już postawiony. Dodatkowo sprawa jest utrudniona, gdy część prac chcemy wykonać we własnym zakresie, a nie korzystając z pełnej usługi zewnętrznej firmy – mówi Błażej Bobiński.

Sporym problemem, o którym wspomina większość rolników, było również późne ogłoszenie terminu naboru wniosków na modernizację przeznaczoną dla produkcji zwierzęcej. Miesiąc po ogłoszeniu terminu rozpoczynał się nabór wniosków rolników. Mimo tego, że pan Błażej już w lutym podjął pierwsze starania o dokumentację, to jeszcze do końca 2015 r. nie miał pozwolenia na budowę. – Łatwiej miały te osoby, które dużo wcześniej uzyskały pozwolenia – tłumaczy. Dlatego jeżeli ktoś myśli o inwestycji w budynki inwentarskie w ramach „Modernizacji” w następnych latach, to już teraz powinien starać się o uzyskanie niezbędnej dokumentacji.

Sebastian Dobrzyński z Prywatnego Ośrodka Doradztwa Rolniczego ocenia pierwszy nabór na modernizację w nowym PROW:

Pierwszy nabór wniosków został ogłoszony znienacka, przez co mamy do czynienia z dużym zainteresowaniem rolników nieprzekładającym się na dużą ilość wniosków. Brak wcześniejszej informacji o warunkach naboru, jakże różnych od dotychczas stosowanych, spowodował niedostateczne przygotowanie dokumentacyjne potencjalnych wnioskodawców, a czas od ogłoszenia naboru do jego zakończenie nie pozwalał na zgromadzenie wymaganych załączników, w szczególności związanych z budową.

Podstawowymi problemami związanymi ze składaniem wniosków była konieczność dostarczenia wraz z wnioskiem projektów budowlanych, które mają warunkować przyznanie punktów rankingowych. Choć czy tak będzie, nie wiemy, gdyż zapisy związane z tą kwestią w kolejnych paragrafach rozporządzenia wykonawczego stoją ze sobą w sprzeczności. Pozostałe dokumenty związane z uzyskaniem pozwolenia budowlanego i związany z nim czas, jaki potrzebny jest by je uzyskać, stanowią i stanowić będą o przyznaniu dofinansowania. Duża część wnioskodawców jest w trakcie kompletowania dokumentacji i istnieje duże ryzyko jej braku w momencie wezwania ze strony ARiMR, a co za tym idzie odmowy przyznania pomocy. Także największą trudnością do pokonania była bariera czasu, nieprzygotowane rozporządzenie i nieprzygotowani do jego realizacji wnioskodawcy, a teraz niewydolne urzędy zasypane wnioskami o wydanie rozmaitych pozwoleń, opinii i decyzji. Zgodnie z założeniami ARiMR składany wniosek powinien być kompletny pod względem formalnym już w momencie jego składania. Jednakże dopuszcza się możliwość uzupełnienia brakujących załączników na wezwanie pisemne ARiMR w terminie 14 dni kalendarzowych od jego otrzymania.


Anna Mojzesowicz z firmy EkoPolska mówi o zawiłościach związanych z uzyskiwaniem pozwoleń na budowę obiektów inwentarskich:

Uzyskanie dofinansowania wymaga od przyszłego beneficjenta przedłożenia ostatecznych decyzji, tj. decyzji o pozwoleniu na budowę. Należy zaznaczyć, że decyzja Pozwolenie na budowę poprzedzona jest decyzją o warunkach zabudowy i wcześniejszą decyzją o środowiskowych uwarunkowaniach. Proces uzyskania powyższych decyzji może trwać ponad rok. Zapał związany z wizją uzyskania wsparcia unijnego często przysłania szereg formalności towarzyszących rozpoczęciu inwestycji.
Dlatego warto zaznaczyć, że rolnicy powinni z dużo większym wyprzedzeniem zacząć starania o niezbędną dokumentację by mieć możliwość złożenia kompletnego wniosku o dofinansowanie. Dokumentacja to nie tylko projekt budowlany, lecz także wymagane decyzje i pozwolenia.
Z praktyki wynika, że największym utrudnieniem w uzyskaniu pozwolenia na budowę jest procedura dążąca do wydania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach. Procedura budzi największe emocje i kontrowersje często wynikające np. z pojawiających się konfliktów społecznych, braku ustawy odorowej czy skomplikowania procedury.

Bardzo ważne jest prawidłowe przygotowanie dokumentów niezbędnych przy rozpoczęciu takiej procedury (karty informacyjnej przedsięwzięcia lub raportu o oddziaływaniu na środowisko). Sporządzenie wskazanych dokumentów wymaga od zespołu autorskiego specjalistycznej wiedzy, doświadczenia, znajomości metodyki i odpowiedniego warsztatu (w tym specjalistycznego licencjonowanego oprogramowania) odnoszącego się do wszystkich elementów środowiska. Poprawność składanych dokumentów w dużym stopniu determinuje dalszy przebieg procedury.

 

Artykuł pochodzi z numeru 1/2016 miesięcznika Farmer

Zamów prenumeratę

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (25)

  • tr 2016-02-24 18:31:15
    inwestowanie w obecnej sytuacji w rolnictwie wiąże się z bardzo dużym ryzkiem.komornicy bez litości zabiorą wszystko. wolny handel z ukrainą niszczy nasze rolnictwo.sytuacja jest beznadziejna
  • Poldek 2016-01-25 21:04:07
    W zwierzęta się nie bawię. Mam dobrze rozwinięte warzywnictwo. W poprzednim prow udało się postawić przechowalnie do cebuli oraz chłodnię na pietruszkę. Z spo co było wcześniej kupiłem deszczownie i parę maszyn typowo do warzyw (kopaczka, zbieraczka, sortownica). Teraz przydałby się jakiś konkretny traktor. Pozdrawiam.
  • ukasz 2016-01-25 12:44:49
    u mnie podobnie jak piszą @rolnik6666,marley ziemie ostatnio kupuje właściciel stacji paliw
  • kokoloko 2016-01-25 12:28:43
    kup ule }:) pare mln zwierzaków to nie 250 opasów czy kurnik na 50 000 kurczorów na pewno zarobią pieniądze ale kto o tym myśli( Wilde i kilku innych między odrą a bugiem) ,sprzedasz miód do browaru wymieszaja z piwkem i bęc kasa kasa kasa
  • Poldek 2016-01-25 10:58:23
    kokoloko pewnie, że bym tak zrobił, ale tą stówkę co dostałem od cioci unii to i tak muszę za to kupić maszyny albo postawić jakiś budynek i się z tego rozliczyć. Chętnie bym to przeznaczył na usługę ale tak się nie da. Poza tym usługi u nas drogie także nie warto. Jak kupiłem używany kombajn JD to po 6 sezonach już się spłacił.
  • marley 2016-01-25 10:21:13
    inz ci co dobrze zainwestowali kupywajac ziemie kilka lat temu po 5 tys ha to faktycznie teraz sie smieja ale nie ci co teraz stawiaja nowe budynki na chodowle...nikt tego nie wiedzial ze w mojej okolicy ziemia z 5 tys pojdzie pod 100 ;) tak jak kolega nap wczesniej u mnie tez ziemie za taka cene kupuja wlasciciele stacji i firm transportowych a nie rolnicy..a chyba nie myslisz ze stawiajac teraz budynek np na swinie ktora teraz kosztuje 3zl za kilka lat bedzie po 20 zl...oto jest roznica
  • rolnik6666 2016-01-25 09:40:58
    inż -kradyty trzeba brać ale z głową sam dostałem od ojca 9 ha a mam juz 20 i kupował bym dalej ale nie po obecnych cenach .przy dochodzie z ha w okolicy 1000 zł zakup tego ha za kwote np 80 tyś nie ma wogóle sensu .lepiej inwestować w maszyny podnoszące plony z tego co już jest.w moich stronach ziemie kupują właściciele stacji benzynowych ,kopalni kruszywa ,burmistrz ,.kilku wójtów prezes agencji a rolnicy nawet ci duzi przestali kupować jak cena przekroczyła 30 tyś .jak bym wygrał w totka pare mln to kupił bym ziemi na lokate kapitału ale jak mam brać kredyt na 50 lat to sorry ale nie
  • kokoloko 2016-01-25 02:09:50
    poldek kase trzymaj!!! zadzwoń po usługi niech ci tą 5 klasę zaorze!! po co fendta brudzić, czy chłopy nie wiecie że doba ma 24 godziny a tydzień 7 dni a w roku to jest 365 dni !! Jak masz 30 krów i nie masz czasu na nic bo to straszna ilość i nie do przerobienia to jak będziesz budował na 60 sztuk oborę to doba ci się wydłuży do 48 godzin (raczej kurka wodna nie) jak w małej skali masz bagno to lepiej nawet o 1 stanowisko obory nie powiększaj bo jeszce nie daj boże w niedzielę do kościółka nie zdążysz i co ludzie powiedzą ??
  • inż 2016-01-24 22:07:38
    @bolek Eh, ciężko się z wami ludzie rozmawia. Nikogo nie podpuszczam, nikogo nie namawiam. Tylko widzę po swojej okolicy że ci co mądrze zainwestowali kila lat temu, postawili nowe obory, kupili trochę ziemi to dziś się śmieją, a ci co narzekali że się nie opłaci to dalej siedzą i narzekają. Ale, każdy niech robi jak uważa.
  • marley 2016-01-24 20:14:14
    na wsi stare bydynku pustoszeja a gdzie tu logika brac tysiace kredytu na nowe... :D powodzenia
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.163.22.209
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!